23.1.17

Za grosze: Wibo Perfect Look Concealer Palette


Dwukrotna drastyczna zmiana klimatu w ciągu kilku ostatnich tygodni mocno odbiła się na stanie mojej cery, toteż w najbliższym czasie najczęściej (nad)używanymi przeze mnie kosmetykami są wszelkie produkty nawilżające, rozjaśniające i kamuflujące. Siłą rzeczy takich pojawi się tu w najbliższym czasie więcej.

Jakkolwiek od dłuższego czasu każdy mój zakup kosmetyczny poprzedzony jest lekturą dostępnych w internecie opinii i recenzji, paletkę Wibo kupiłam zupełnie w ciemno, wiedziona natychmiastową potrzebą zastosowania korektora, którego jakimś cudem nie zabrałam ze sobą do Polski. Paleta to klasyczne kółeczko podzielone na cztery części, w których znajdują się dwa korektory w kolorze skóry, jeden lawendowy oraz rozświetlacz – każde o gramaturze 4 g. Ponieważ zamawiałam paletkę przez internet z odbiorem w Rossmanie, miło zaskoczyła mnie jej wielkość. A potem było już tylko lepiej J



Dwa kolory cieliste – ciemniejszy i jaśniejszy – mieszamy oczywiście ze sobą wedle uznania, sprowadzając odcień do pożądanego wspólnego mianownika. Korektory mają cięższą konsystencję i nadają się raczej do twarzy niż pod oczy. Mocno kryją, ale ładnie „znikają” w podkładzie i są naprawdę trwałe. Kolejnym mocnym punktem (i zarazem kolejnym zaskoczeniem) jest lawendowa baza, która w zamyśle producenta „maskuje przebarwienia i żółte odcienie cery”. Ja nałożyłam ją po prostu na cienie pod oczami i przykryłam korektorem Instant Age Rewind od Maybelline. Efekt eksperymentu przeszedł moje najśmielsze oczekiwania – cienie, z którymi walczę od lat zniknęły, a sam korektor mocno zyskał na trwałości.


Łyżką dziegdziu w tym słoiku miodu jest rozświetlacz, który moim zdaniem nie nadaje się do... niczego. Przede wszystkim jeśli nie rozgrzeje się go odpowiednio mocno na palcu ma zbyt woskową konsystencję. Nałożony zbyt cienką warstwą zostawia ślad widocznych złotych drobinek, natomiast jeśli poszalejecie w drugą stronę na twarzy oprócz drobinek zostanie pełowa smuga w żółtawym odcieniu. Efekt końcowy daleki jest od gładkiej, nienachalnej tafli. Mając jednak na względzie, że paletka kosztuje 18,99 zł jestem w stanie po prostu wywalić cały ten rozświetlacz do kosza. Niemniej wdzięczna byłabym za rozpatrzenie przez producenta możliwości wymienienia go na najlepszego przyjaciela naczynkowca, czyli korektor w odcieniu zieleni. 

Uzupełniając kosmetyczne zakupy w Rossmanie trafiłam też (między innymi) na dwa inne rewelacyjne produkty Wibo, które sprawiły że (przynajmniej na razie) wyleczyłam się z innej zachcianki makijażowej z logo Chanel. Ale o tym wkrótce J Natomiast jeśli obecnie rozglądacie się za nowym korektorem, serdecznie polecam przyjrzeć się paletce z Wibo (KLIK).


Wasza,

Mała Czarna

P.s. Kto słyszał już Shape of You? W ogóle bym nie pomyślała, że to Ed Sheeran... #mistrz! A poza tym w jakiś dziwny (choć niezaprzeczalnie przyjemny) sposób kojarzy mi się z... Lambadą J

3 komentarze:

  1. Lubię markę Wibo jak i od lat walczę niestety z dużymi cieniami pod oczami :/ Na pewno się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz duże cienie, spróbuj też sposobu z maskowaniem czerwoną szminką, aczkolwiek mnie ta lawendowa baza bardziej odpowiada, jest mimo wszystko lżejsza niż produkt do ust :)

      Usuń
  2. mam tę paletkę, najczęściej korzystam z różu, który zaskakująco dobrze maskuje cienie pod oczami

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe