10.11.16

Oczy: paleta Sleek 'Goodnight Sweetheart'

Odliczanie w dół z jesiennej wishlist trwa :) Niektóre kosmetyki kupiłam, z niektórych zrezygnowałam, nad innymi wciąż dumam. Do pierwszej grupy zalicza się paletka Sleek Goodnight Sweetheart, która trafiła do mnie trzy tygodnie temu. 

Jak każda paletka cieni Sleeka, GS zawiera 12 cieni o bardzo przyzwoitej pigmentacji. W środku znajdziemy folię z nadrukowanymi nazwami cieni, w tym przypadku wywołującymi skojarzenia ze zmysłowym choć jednocześnie przytulnym jesiennym wieczorem:
  • Seduction - chłodny taupe o srebrnym błysku i srebrnych drobinkach
  • Velvet Wrap - satynowa brudna róża z drobinkami
  • Romance - matowa "dusty rose"
  • Lingerie - przepiękny, nietuzinkowy odcień bladego różowego złota o szampańskim połysku; do wypróbowaniu również jako rozświetlacz
  • Dusk - ciepły satynowy taupe
  • L.O.V. E. - sprane majtki z różowej satyny
  •  
    Górne zdjęcie: światło naturalne, zdjęcie dolne z lampą

  • By the Fireside - kolejny, ale chyba najładniejszy róż; tym razem satyna o średnim nasyceniu barwy
  • Hold Me Tonight - aż drugi (i ostatni) mat w odcieniu gorzkiej czekolady
  • Sweet Dreams - czekolada mleczna ze srebrnymi drobinkami
  • Love is in the Air - cudowna satynowa śliwka z holograficznymi drobinkami, drugi ulubieniec z tej palety
  • Snuggle - sinobrązowy cień o holograficznym zielonkawym połysku (dupe osławionego MAC Club i C'mon Chameleon od Catrice)
  • Sleeping Beauty - chłodna szara satyna ze srebrnymi drobinkami

Górne zdjęcie: światło naturalne, zdjęcie dolne z lampą
W tym momencie zapytam, czy nie uderza Was myśl, że prawie wszystko w tej palecie świeci i błyszczy? Mnie przyszło to do głowy dopiero kiedy postanowiłam wykonać nią pierwszy makijaż, który rozpoczęłam od... wyciągnięcia z szuflady matowego, waniliowego cienia z Sephory. Mimo kilku prób nie jestem w stanie stworzyć kompleksowego dziennego makijażu oka bazując tylko i wyłącznie na GS. Podobnie odebrałam zresztą najnowszą paletę Anastasia Beverly Hills, Master Palette by Mario - błysk i blask na wysoki połysk. Z mojego punktu widzenia obie te palety są doskonałym uzupełnieniem mojego zbioru cieni o jesienne akcenty w odcieniach borda, zieleni, granatu (to już o bardziej palecie by Mario), natomiast nie jest to coś, co wrzuciłabym do torby na weekendowy wyjazd licząc, że załatwię tym różne makijaże na kilka okazji. Tym samym nie żałuję 30-paru zł wydanych na GS i jednocześnie cieszę się, że nie wydałam równowartości 200+ zł na paletę ABH - ja po każdą sięgałabym z doskoku, a skoro tak, to... po co przepłacać?

W kwestii formalnej: trwałość cieni w GS nie odbiega od Sleekowej normy - jest dobrze, a na bazie jeszcze lepiej. Cienie są miękkie i w większości łatwe w obsłudze, jedynie maty wymagają nieco więcej skupienia - nakładane zbyt ciężką ręką potrafią plamić. Wspomniane wszechobecne niemal drobinki są naprawdę drobne, nie osypują się i nie wędrują po całej twarzy w ciągu dnia. Dobór kolorów oceniam raczej pozytywnie, choć nie jestem pewna, czy trzy błyszczące odcienie różu i trzy odmiany taupe to nie jest lekka przesada. Z drugiej strony, kolory świetnie się ze sobą komponują; bardzo lubię trick z grupowaniem cieni czwórkami, co w 12-elementowej GS wygląda następująco:


Podsumowując, jeśli tak jak mi brakuje Wam w kolorówkowym zbiorze bordowo-różanych, jesiennych cieni do oczu, zdecydowanie zachęcam do zakupu GS - stosunkowo niewielkim kosztem uzupełnicie makijaż o całkiem porządne jakościowo cienie.


Paleta wchodzi w skład limitowanej kolekcji, więc kto pierwszy ten lepszy!

Wasza, 

Mała Czarna

1 komentarz:

  1. Kolorystyka bardzo udana, w moim stylu zwłaszcza Hold Me Tonight i Love is in the Air. I to mnie powstrzymało przed zakupem, bo po co mi cała paleta jeżeli będę sięgać tylko po dwa kolory. Przyszła też inna refleksja, mianowicie od czasu zakupu kremowych cieni z Nabla Cosmetics coraz rzadziej sięgam po tradycyjne cienie. Na urlop zabrałam jedną z ulubionych palet (Senna Nude Revolution) plus trzy kremówki i... to one były cały czas w użyciu LOL Postanowiłam sobie, żadnych nowych cieni. Oparłam się nawet kolejnej palecie z Laury Mercier :D Czekam za to na nowe kolory z Nabli :)

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe