20.9.16

Ciekawe nowości kosmetyczne: Starskin, Diptyque, ABH...




Koniec roku zbliża się wielkimi krokami - może jeszcze nie zostaliśmy zalani dekoracjami w klimacie Bożego Narodzenia (co jak sądzę nastąpi zaraz po Halloween - swoją drogą jestem ogromnie ciekawa jak to będzie spędzać okres przedświąteczny w kraju bądź co bądź muzułmańskim).

Dreszcz szczęścia w oczekiwaniu na błysk i brokat w makijażowych kolekcjach świątecznych... No cóż, chyba już z tego wyrosłam - musicie mi wybaczyć, że ciągle ostatnio wracam do kwestii starzenia się, tfu, dojrzewania, ale przez ostatni rok zmieniła mi się bardzo perspektywa życiowa. Nie tylko przez przeprowadzkę - to po prostu... TEN wiek :)

Wracając do tematu nowości - po epizodzie minimalistycznym, spowodowanym okolicznościami niezależnymi ode mnie samej wracam do normalnego kupowania według własnych potrzeb, które - jak pisałam w poprzednim poście - zdążyły się w międzyczasie mocno zmienić. 

Pomijając "unaczynkowienie" cery, z uwagi na panujący tutaj klimat wydatnie zwiększyło się moje zainteresowanie nawilżaniem twarzy, ciała i włosów. Stąd pomysł na zakup mgiełki La Mer, której doskonałą i mocno zachęcającą recenzję znalazłam u niezawodnej Hexxanny (klik). Z kolei własne (na razie mocno wstępne) doświadczenie z marką Starskin oraz recenzja na blogu Kosmetyki Bez Tajemnic (klik) zachęciły mnie do bliższego przyjrzenia się ofercie marki. Szczególnie ciekawi mnie peeling w pufie oraz płatki pod oczy. 

Testowany obecnie przeze mnie czyścik Starskin Detoxing Sea Kelp Leaf Cleansing Foam
Puf, płatki, maseczki... Źródło: www.splendorbyclaudia.com
Ostatnią nowością pielęgnacyjną jaka od niedawna za mną "chodzi" jest olejek do twarzy Diptyque, który zauroczył mnie od pierwszego wejrzenia...

Te śmietki w środku to nie grafika, a prawdziwe płatki kwiatów
Olejek to nowy produkt diptyque'owej linii pielęgnacyjnej L'Art du Soin, którą rozszerzono również o krem do twarzy oraz balsam do ust. Całość (jakże pięknie) prezentuje się na poniższej grafice.      


Trochę z rzeczywistej potrzeby a trochę z ciekawości postanowiłam również wreszcie zapoznać się z produktami marki Aesop - obecnie czekam na paczkę, w której NIE MA słynnego peelingu ani pietruszkowej maski, a więc być może powstanie z tego kiedyś ciekawy post.

Przechodząc do makijażu, na wstępie zdradzę Wam, że zauważyłam u siebie ciekawe zjawisko - mimo że w Emiratach brak typowej jesiennej pogody, coś wewnątrz mnie samej (siła przyzwyczajenia? tęsknota?) każe mi skłonić się ku wprowadzeniu zmian w makijażu i ubiorze. O ile łatwo przy temperaturze prawie 40 stopni wybić sobie z głowy kupowanie kozaków (been there, done that), nie sądzę, że dam radę oprzeć się chęci dorzucenia sobie tu i ówdzie ciemniejszych odcieni bordo, zieleni czy granatu, których zasadniczo unikam w pierwszej połowie roku. Wodę na ten młyn stanowią dla mnie dwie nowe palety - jedna to Sleekowa Goodnight Sweetheart, druga Master Palette wyprodukowana przez Anastasia Beverly Hills przy współudziale makijażysty Mario Dedivanovica. Pierwszą już trudno dostać w polskich sklepach online (nie tracę jednak nadziei na drugi rzut  udało mi się zamówić podczas pisania niniejszego posta!), premiera drugiej zapowiadana jest na październik, i sądzę, że bez problemu (zapeszam jak nic...) kupię ją w tutejszej Sephorze (jeszcze o tym nie pisałam, ale mam tutaj dostęp do różnych ciekawych kosmetyków i marek, które u nas trzeba zdobywać nadludzkim niemalże wysiłkiem a nieraz i kosztem).


Kolejną wyczekiwaną przeze mnie nowością makijażową są pomadki MAC Liptensity w pięknych, intensywnych kolorach (to kolejna zmiana, która dokonała się niedawno w moim makijażu - o wiele częściej "zakładam" mocne usta). 

Premiera Liptensity zapowiedziana jest na połowę października, ale swatche można obejrzeć już teraz na Instagramie Dominica Skinnera (zdjęcie tutaj oraz kolejne). Ciekawi mnie ta nowa formuła, ponieważ jak dotąd wszystkie macowe pomadki mniej lub bardziej wysuszały mi usta, może tym razem będzie inaczej. W dodatku wśród kolorów widzę przynajmniej kilka dla siebie :)   

Jeśli chodzi o edycje świąteczne, to niewykluczone, że dzięki palecie Ambient Lightning Edit zapoznam się również z Hourglass :) Najbardziej interesują mnie róże i rozświetlacz, jednak ponieważ produkty Hourglass nie są (o ile wiem) tutaj dostępne stacjonarnie, jeśli zdecyduję się na zakup będę musiała się nieco nagłówkować.
 
Źródło: www.beautyzine.com

Macie jakieś ciekawe plany zakupowe na najbliższą jesień? A może znacie już coś, w czym wspomniałam powyżej? Chętnie poczytam :)

Wasza,

Mała Czarna   

2 komentarze:

  1. No właśnie!Zrób posta o tym, co można fajnego znaleźć na półkach kosmetycznych w perfumeriach u Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie myślałam o tym w kategoriach posta, ale to właściwie fajny pomysł :) Zrobię na pewno, ale potrzebuję jeszcze trochę czasu, żeby wszystko obejrzeć i sprawdzić. Wróć do mnie w październiku :*

      Usuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe