12.5.16

Obiecanki-cacanki*: paleta róży Gwen Stefani x Urban Decay

Powiedzmy, że popełnić błąd może każdy, nawet powtórkę można jakoś usprawiedliwić, ale pakować się w coś, o czym wiemy, że najprawdopodobniej nie zadziała po raz trzeci - nawet nie wiem, co w tym miejscu napisać, uprzejmie proszę więc dopowiedzieć sobie samodzielnie.



Piję tu do własnych doświadczeń z paletami Urban Decay. Kultową Naked posłałam w świat bardzo szybko, bo bardzo źle pracowało mi się z tymi cieniami. Minęło trochę czasu, pojawiły się kolejne palety, a UD zostało zaimportowane do Polski przez Sephorę. Uległam Naked 3. Tym razem malowało się lepiej, ale i tak koniec końców niedawno złapałam się na tym, że tak naprawdę korzystam tylko z jednego cienia zawartego w tym zestawie, i to w dodatku takiego, dla którego bez problemu znalazłam pojedynczego sobowtóra. Paleta wylądowała więc na Allegro.

Nie wykluczam, że taki sam los spotka róże. Miało być superfajnie, bo UD, bo ciekawe zestawienie kolorów, fajny design no i GWEN. Ale wyszło tak sobie.

Plusy: 
  • Niesamowita pigmentacja - pamięć mięśniowa mojej prawej ręki działa znakomicie w przypadku odtwarzania ruchu smyrnięcia pędzlem różu w wiadomym celu. Tutaj musiałam zredukować ów wypracowany przez lata odruch o połowę, bo dla tych róży moja ręka była zdecydowanie za ciężka. Wróży to nieźle zużywalności produktu, choć jak wiadomo, takie rzeczy nigdy nie sięgają dna ;)
  • Dobór kolorów - naprawdę ciekawe zestawienie. Cherry do matowy radosny, jasny róż; Lo-Fi przypomina mi bardziej pomarańczową Hoolę, Easy (ciemny róż ze złotymi drobinkami) małpuje trochę Orgasm (ale bez efektu holo), Hush i Angel to rozświetlacze (oba ciepłe, pierwszy łososiowy, drugi szampański), ostatni, najbardziej oryginalny OC daje efekt "rybiej łuski" 
  • Opakowanie - ciężka solidna kasetka (choć plastik z wierzchu zdążył mi się już porysować), duże lusterko, w środku spore róże, w których łatwo gmerać pędzlem.

Minusy:
  • Niesamowita pigmentacja - łatwo przesadzić, łatwo zrobić plamy, ciężko rozetrzeć
  • Dobór kolorów - umówmy się, że na codzień potrzebuję po prostu różu w korzystnym dla mnie odcieniu, a tutaj nie ma nic, co na mojej buzi dawałoby efekt WOW   
  • Opakowanie - ciężka, spora kasetka będzie niepraktyczna w podróży, a to właśnie na takie okazje często zabieram gotowe palety zamiast miliona pojedynczych produktów
  • Trwałość - a zasadniczo jej brak

Początkowo byłam oczywiście zachwycona, jednak w miarę jak blask nowości zaczęła pokrywać patyna czasu doszłam do wniosku, że ten zakup był równie nietrafiony, co dwa poprzednie. Jeśli chodzi o UD powinnam chyba zatrzymać się na kredkach - oby jak najdłużej udało mi się wytrwać w tym postanowieniu...
 
Wasza,
Mała Czarna 

*Jedną z cennych wskazówek jakie przywiozłam do domu z @meetbeautyconference była ta dotycząca niespełniania obietnic danych czytelnikom bloga (autor: Tobiasz Kujawa, Freestyle Voguing, pozdrawiam serdecznie). Rachunek sumienia nie trwał długo, postanowiłam zatem stworzyć cykl, w ramach którego powstaną wszystkie zaległe recenzje, których zapowiedź padła na blogu. Oto więc jego premiera.

10 komentarzy:

  1. Co mogę napisać- wiele osób piało z zachwytów nad tą paletą i wiem, że nie jesteś jedyną, która się skusiła i sparzyła (ja tak miałam z zachwalanymi kosmetykami Too Faced.. było, minęło- nie ma co się boczyć). Ja nigdy nie byłam jakąś wielką fanką UD- mam Naked, którą dostałam i leży, Naked 2 kupiłam sama, pewnie teraz bym jej nie kupiła i na tym moje przygoda z UD się kończy. Fajne kosmetyki, ale szybszego bicia serca nie mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie nie znalazłam nigdzie negatywnej opinii na temat tej palety, ale po jakimś czasie używania widzę, że akurat na te aspekty, o których napisałam wyżej nikt jakoś nie zwrócił uwagi. Szkoda tylko, że się sparzyłam za tyle pieniędzy, ale cóż - to chyba ryzyko wpisane w bycie kobietą lubiącą kosmetyki :)

      Basta. Oficjalnie przechodzę do klubu UD-oziębłych :D

      Usuń
  2. To chyba pierwsza negatywna opinia na temat tej palety z jaką się spotkałam. Sama z UD jeszcze nic nie miałam, choć baza i Naked2 kuszą mnie od dawna. I przed zakupe palety już właśnie kilka osób mnie przestrzegało, że wcale taka fajna nie jest, więc trochę się boję i tak to odkładam. Ale kiedyś pewnie się skuszę, ot choćby tylko po to żeby się w końcu przekonać, w której grupie się znajdę - zwlenników, czy przeciwników UD :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby nie jest zła, ale za tę cenę i po tej marce oczekuję jednak dużo więcej :(

      Bazy pod cienie UD są super, wypróbowałam wszystkie odmiany i pewnie bym kupiła pełnowymiarówkę, gdyby nie to, że obecnie testuję tę z Catrice. Szkoda, że nie szukasz Naked 3, oddałabym w dobrej cenie, akurat do testów :) Na pewno warto spróbować samemu, bo akurat "Golasy" mają zdecydowanie więcej zwolenników niż przeciwników.

      Usuń
  3. Z UD uwielbiam cienie i bazę, ale z różem się nie polubiłam do końca, bardzo ciężki w obsłudze ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A próbowałaś kredek do oczu? Obłęd :D
      Jaki miałaś róż? Bo rozumiem, że nie paletę?

      Usuń
  4. Ja uwielbiam ud, od czasu zakupu pierwszych cieni prawie w ogole nje siegam po inne. O tej polacie marze, ale u mnie wykupiona. I nawet nie kusily mnie zadne inne roze (bo zaspokajala mnie moja paleta benefit), ale w tym przypadku chciejstwo jest ogormne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jesteś chyba w większości. Mnie umieją uwieść wizualnie, ale w użyciu co i raz coś mi nie pasuje. A jeśli chodzi o te róże, to chętnie odstąpię w dobrej cenie :)

      Usuń
  5. A ja uwielbiam cienie UD, roze tez mi sie podobaja- ale jak nie ma efektu wow, to rzeczywiscie bez sensu... Moze masz inny typ urody, niz typ dla ktorego przemyslana byla ta paletka...

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe