10.8.15

O tym, czego naprawdę potrzeba do uprawiania sportu

Poza motywacją, rzecz jasna :)

Z perspektywy kilku ładnych lat regularnego uprawiania sportu oraz prowadzenia zajęć w klubach fitness mogę Wam powiedzieć, że są tylko dwa elementy niezbędne do tego, by ćwiczyć wygodnie i bezpiecznie. Są to...

1. Buty

Cierpiałam i cierpię nadal, gdy widzę wchodzącą raźnym krokiem na salę klientkę klubu fitness w, dajmy na to, trampkach typu czeszki (no, serio). Jeśli zamierzam skakać, tańczyć, czy biegać, but sportowy ma przede wszystkim zapewnić amortyzację moim stopom, kolanom i kręgosłupowi, a do tego potrzeba podeszwy naszpikowanej poduszkami, komorami i innymi zdobyczami technologii w tej dziedzinie. Im więcej/częściej/bardziej intensywnie ćwiczysz, tym amortyzacja powinna być lepsza. Różnicy nie da się odczuć po jednym czy dwóch wypadach na fitness - po pewnym czasie jednak, "znikąd" pojawią się różnego rodzaju bóle przeciążeniowe, i mało kto obwini za to obuwie. 


Na zdjęciu pokazuję Wam moje ukochane buty na fitness, jedne z ostatnich modeli Nike Air Max starego typu. Niedługo je zajadę i będę płakać rzewnymi łzami, bo takiej poduchy pod stopą nie dostanę pewnie już nigdzie.  

2. Biustonosz

To, co teraz napiszę, adresowane jest do dziewczyn obficie obdarzonych przez naturę (do których zresztą należę ja sama).  Na początku mojej sportowej przygody, lat temu kilkanaście, nie było w sprzedaży żadnej bielizny sportowej. Komfort uprawiania sztuk walki w fiszbinach i koronkach był mocno średni. Przyjemność z wysiłku fizycznego podczas gdy a) biust lata Ci na wszystkie strony b) zastanawiasz się, jak idiotycznie wyglądasz, gdy biust lata Ci na wszystkie strony - zerowa. Pierwszą (spaloną) nadzieję dał mi Triumph i jego "sportowe" biustonosze, przypominające po prostu bezszwowe, bezfiszbinowe i bezmiseczkowe (!) topy zapinane na plecach na nieco większą ilość haftek. Podtrzymanie - żadne. W zasadzie miałam z tego tylko świadomość, że włożyłam coś, co z założenia ma mi pomóc. Na biustonosz sportowy z prawdziwego zdarzenia przyszło mi czekać jeszcze ładnych parę lat. Po drodze ratowałam się koszulkami Nike z wbudowanym biustonoszem (starszy model z zapięciami po bokach, podobnie jak Air Maxy niestety wycofany ze sprzedaży), w których rozpoczęłam karierę instruktora fitness. Było już nieźle, ale tylko do momentu, w którym (jakieś dwa lata później) założyłam Panache Sports Bra. Mierzyłam w nieprawidłowym rozmiarze, na swój musiałam poczekać dwa miesiące, zapłaciłam słono, ale zdecydowanie było warto. W zasadzie jest to mój ukochany element bielizny, gdybym mogła, nosiłabym go na okrągło, nie tylko do uprawiania sportu ;) Jest idealnie wyprofilowany i mocno trzyma biust na swoim miejscu. W dodatku jego ramiączka zaopatrzone są w mały haczyk, który umożliwia ich spięcie na krzyż, co jest świetnym rozwiązaniem pod koszulki typu racerback. Kocham.


Reszta stroju i akcesoriów jest zupełnie dowolna. Zdjęcia markowych sportowych ciuchów na blogach i instagramach są zawsze mocno zachęcające, jednak nie jest to sportowy niezbędnik (choć oczywiście miło jest trenować spowitym w jaskrawe tkaniny technologiczne). Na szczęście od kiedy linie sportowe rozgościły się na dobre w zwykłych odzieżowych sieciówkach, mamy szeroki wybór kolorów, fasonów w przystępnych cenach. Namawiam więc, by zaoszczędzić na markowych topach i szortach, a zamiast tego zainwestować właśnie w buty i biustonosz.

M.

1 komentarz:

  1. Jestem zdania, że nie trzeba posiadać mocno wypasionego stroju do uprawiania sportu. Tak naprawdę liczy się przyłożenie i systematyczność w wykonywanych ćwiczeniach/treningach. Lepiej zwrócić uwagę na sprzęt.

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe