3.3.15

Spring Boot Camp

Biorąc pod uwagę nasz polski klimat, botki to obuwie niemalże całoroczne - pomijając śnieg i upały, są idealne na każdą pogodę. W tym roku zima się nie stara, więc z nieukrywaną przyjemnością moje nowe zdobycze, upolowane z myślą o wiośnie noszę spokojnie już teraz. 

Zanim zostałam mamą każdy mój but - poza kapciami, klapkami na basen i adidasami na fitness - zakończony był wysoką szpilką. Noszę obcasy od kiedy ukończyłam nadający się do tego wiek; na pewno pewną rolę odegrał tu mój nikczemny wzrost krasnoludka... W każdym razie, wysokie obcasy odłożyłam do szafy pod koniec pierwszej ciąży, i nawet nie przypuszczałam, że przerwa potrwa kilka lat - najpierw nosiłam na rękach stopniowo przybierającego na wadze bobasa, natomiast kiedy stanął on już na własnych nogach, musiałam zwyczajnie być zawsze gotowa do ruszenia w pościg za niefrasobliwym stworzeniem. Nie wspominam już o tym, jak mało komfortowe są długie spacery lub składanie i rozkładanie wózka na 10 cm obcasach... Tej wiosny, z racji tego, że moje maluszki nieco już odrosły, nareszcie pozwoliłam sobie na nowe botki na mojej ukochanej szpilce. Z niemałym wahaniem (kolor...) najpierw zamówiłam beżowe botki Zign. Bingo! Kolor to żaden beż, a piękny taupe, idealna wysokość, wyprofilowanie, szpic. Wisienka na torcie to niby-drewniany obcas (lubię). Od razu zapragnęłam również klasycznie czarnych.



Jedyny minus tych butów to dość cienka podeszwa - pełna dyskwalifikacja jeżeli chodzi o dłuższe trasy piesze. Ale na takie ja osobiście raczej nie zakładam obcasów. Do zadań specjalnych tego rodzaju nabyłam oglądane przeze mnie przez pół roku (jak nie dłużej) botki Bronx Lune. Koniakowych botków zapragnęłam ich po obejrzeniu tego filmu, potem urzekł mnie post na blogu Sincerely Jules. Moje "luny" okazały się nieco... dziwne. Bardzo wąskie w palcach, dość luźne w pięcie, ogólnie jednak całkiem wygodne. Z całą pewnością stwierdzam, że koturna to jest to. 



Do wszystkich par noszę mojego niesamowicie pojemnego (kolejny ważny punkt dla każdej mamy!) wężowego shoppera z Mango. 



Inne przyjęte przeze mnie bezobcasowe rozwiązania to tzw. biker boots i high topy. Pierwsze bikery zz ekoskóry kupiłam za grosze w ubiegłym roku, nie będąc pewna, czy w ogóle będę nosić buty tego rodzaju - okazało się, że są niezastąpione. Jesienią poszukam bardziej solidnych. Jeśli zaś chodzi o również wypróbowane wcześniej trampki na koturnie, to doczekały się one w mojej szafie kontynuacji tematu w postaci wspomnianych ostatnio Bekettów - polecam w każdej, bardziej i mniej "dizajnerskiej" postaci.


Macie już buty na wiosnę? :)

M.
 

4 komentarze:

  1. Beżowe botki są piękne, niestety przyjdzie mi trochę poczekać na latanie w obcasach :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście czas przy dzieciach szybko leci, ani się obejrzysz ;) Póki co, polecam koturny i biker boots, idealne przy maluchach.

      Usuń
  2. Jak nie przepadam , za koturnami to w tych się zakochałam :) zupełnie nie moj kolor a urzekły mnie swoją strukturą i przeszyciem -wyglądają naprawdę stylowo i unikatowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten kolor to totalny eksperyment w mojej szafie, na szczęście póki co nieźle się sprawdza :)

      Usuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe