23.1.14

Klątwa Mojito, czyli jak unicestwiam podkłady

Podkład to kosmetyk, przy którym trwam (albo przynajmniej bardzo się staram...). Powód jest prosty: nie znoszę dobierać odcienia podkładu, więc jak już znajdę coś, z czym czuję się idealnie zgrana chcę przy tym trwać na wieki wieków... Sprawa jednak okazuje się być trudna, bowiem wykańczam podkłady - i nie chodzi tu o denko...

Pierwsze wystąpienie opisywanego zjawiska mogłabym uznać za przypadek i wyraz własnego pecha. Dotyczył podkładu w kompakcie Givenchy Prisme Foundation - był to mój pierwszy "dorosły" podkład. Gdzieś już chyba wspominałam, że gdy wszedł do sprzedaży byłam studentką na własnym, skromnym utrzymaniu, a jednak pryzma trafiała do mnie regularnie, tuż po spożyciu poprzedniego opakowania, nawet kosztem diety ścisłej po zakupach w Sephorze ;)


Z powodu, o którym kiedyś Wam powiem ;) zatrzymałam sobie cztery puste już opakowania po tym podkładzie, zużyłam co najmniej dwa razy tyle - i jak dotąd z żadnym kosmetykiem nie pobiłam tego rekordu ;) Pryzma była fantastyczna - kompaktowa, czterokolorowa (więc dająca możliwość konturowania twarzy wedle własnego uznania), średniokryjąca, niepyląca, nieważąca się na twarzy... mogłabym o niej gadać w nieskończoność, ale po co, skoro pozostało po niej jedynie wspomnienie (i cztery puste puszeczki, chlip, chlip)... 

Nieutulona w żałobie tułałam się przez Diory i YSLaurent-y, nie znajdując niczego, co mogłoby wypełnić pustkę. Traf chciał, że w końcu przydarzyło mi się pojechać do Warszawy, gdzie świeżutko otworzyli salon MAC. I tu po raz kolejny dopadła mnie szpachlowa miłość w kompakcie, pod nazwą MAC Mineralize SPF 15 Foundation, w kolorze NC30. Zacisnęłam pięści w geście zwycięzcy - oto jest godny następca nieodżałowanej pryzmy (i to w dodatku o połowę tańszy niż mój niedościgniony ideał)! 

Radość trwała przez całe dwa opakowania. Wieść o potrzebie zakupu trzeciego puściłam do przyjaciółki w Wawie, która nieświadoma subtelnej różnicy przysłała mi Mineralize LIQUID... Ale sorry, kompaktu nie było :/ Zdarza się, może to jakiś chwilowy brak. Kilka tygodni później misją zdobycia MACowego cuda obarczyłam jadącego do stolicy szwagra. Pudło. Brak. Nie ma. Nie będzie.

I tutaj już włączyła mi się myśl o klątwie, bo jak inaczej określić fakt, że moje ukochane podkłady zwyczajnie znikają z rynku?!

Po MACowej klęsce wznowiłam poszukiwania, rozszerzywszy tym razem kryteria i tym samym dobrnąwszy do Rimmelowego żelowego podkładu Match Perfection. Nie muszę mówić, że go wycofano i płakało za nim pół blogosfery - sprawa była głośna. Dla mnie zakończyła się nabyciem na zapas dwóch słoiczków w "moim" odcieniu, który na szczęście w nieszczęściu nie należy do najpopularniejszych ;)


Na koniec - światełko w tunelu.  Choć nieobecny na otwarciu sklepu internetowego, mój MACowy heros jest znów dostępny! I z pewnością niedługo u mnie wyląduje ;)

Konkluzja mej przydługawej i łzawej opowieści? 

Nie cierpię wycofywania moich ukochanych kosmetyków i nigdy nie zrozumiem powodów, dla których zabija się kurę znoszącą złote jajka.

M.
 

35 komentarzy:

  1. Mi też się już kilka razy zdarzyło, że wycofali to co kochała najbardziej :( Ale największą moją klątwą jest zrzucanie kosmetyków :D Po prostu mam takiego pecha, że większość kosmetyków spada mi z rąk i pęka... Tak załatwiłam 3 bronzery i 2 palety do makijażu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie wiem, co gorsze... Mi się chyba jeszcze nie zdarzyło rzucać kosmetykami ;)

      Usuń
    2. Rzucania kosmetykami nie polecam :D
      Kilkukrotnie już kleiłam opakowania ratowałam pokruszony produkt :(

      Usuń
    3. No kochana, tylko nie rzucaj tym Nakedem co go wygrałaś u Marti ;)
      Gratuluję!

      Usuń
    4. Oj nie! Będę tego Nakeda czcić i wielbić i uważać ponad miarę (bo już dwójka mi raz spadła :( ale o dziwo jest cała, ufff... :))

      Usuń
  2. Mam podobne odczucia i nigdy nie zrozumiem decyzji niektórych firm decydujących się na wycofanie produktu świecącego triumfy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zdarza się nagminnie, gdzie tu logika???

      Usuń
  3. Miałam ten z Rimmela i tez byłam podłamana, jak się okazało, że zniknie z półek :C

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiałam ten podkład z Rimmela :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Me lady @Marta Ja w dodatku późno go odkryłam, wycofali pod koniec mojego pierwszego słoiczka :/

      Usuń
  5. W moim całodobowym ogromnym Tesco początkowo zrobili "dział" z kosmetykami kolorowymi i aptecznymi, a pół roku później go zamknęli. Razem z działem odeszła połowa szaf. W wyniku tej historii zupełnie niechcący znalazłam 4 nietknięte opakowania żelowego podkładu od Rimmel w cenie 15zł każde :) radość niesamowita z dwóch przygarniętych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piąteczka, też mam dwa w zapasie :D

      Usuń
  6. biedna Ty :* rozumiem Twój smutek i żal.. też nie lubię jak coś pokocham, a oni to tak sobie po prostu zmieniają / wycofują :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peszek po prostu. Ale mi się tak dzieje tylko z podkładami, innych produktów tak mi nie żal i jakoś łatwiej znaleźć zastępnik...

      Usuń
  7. Trafiłaś w samo sedno! Mnie najbardziej szkoda wtedy produktów, których dopasowanie trwa długo i jest mozolne. No i perfumy.....tego o wiele bardziej przeboleć nie mogę a pożegnania są długie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, ja może nie jestem bardzo perfumowa, ale przywiązuję się do zapachów, bo kojarzą mi się z konkretnymi osobami, miejscami, itp. Ostatnio upolowałam wycofany już Envy, czyli zapach z mojego dzieciństwa i cieszyłam się... jak dziecko ;)

      Usuń
  8. To jest jak zasady Newtona, tylko to tak zwana Pierwsza Zasada Produktu, brzmiąca następująco: "jeśli już znajdziesz kosmetyk idealny zostanie on wycofany z produkcji w momencie, gdy zrozumiesz, że nie możesz bez niego żyć" :) przerabiała chyba każda z nas :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie. Wiedziałam, że jakieś prawo natury w tym musi być :D

      Usuń
  9. Takie życie :( Niestety trzeba szukać, dobierać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego dobierania właśnie nie znoszę najbardziej :/

      Usuń
  10. Kurcze ta pryzma jest teraz na wyprzedaży za 33 euro i sie zastanawiam czy kupić, ale oceny w necie ma takie sobie, a Ty tu zachwalasz ;) muszę to przemyśleć na nowo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jest to moja pryzma podkładowa, czyli nie puder, nie bronzer, nie wersja matte (wszystkie są na pierwszy rzut oka podobne) to DAWAJ LINKA!!! Ja go kocham <3 i nadal cierpię po jego stracie...

      Usuń
    2. O taki http://www.debenhams.ie/webapp/wcs/stores/servlet/prod_10052_10001_123222914999_-1, to ten ?

      Usuń
    3. Ano ten! Tylko, że już go nie ma i pojawia się pytanie, czy on wraca, czy może wyprzedają stare suchary z magazynów :P

      Usuń
    4. Ciężko mi powiedzieć, jak się nad nim zastanawiałam to był jeszcze dostępny. A jaki kolor Cię interesuje ?

      Usuń
  11. miałam tylko ten match perfection z rimmel i go kochałam! pech to pech, ja sama też ubolewałam nad jego wycofaniem ze sprzedaży ..

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj tak, czasem te bezsensowne decyzje o wycofaniu potrafią nieźle namieszać...

    OdpowiedzUsuń
  13. Żelek z Rimmel był i moim ulubieńcem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobito, Ty wiesz, że czekam na Twój adres do wysyłki winnego OPIka?

      Usuń
  14. Osobiście uważam że w każdej firmie usuwają kosmetyki te które dość dobrze schodzą - choć w sumie to może złudne wyobrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja staram sie przypomniec, czy kiedys byl taki produkt, ktory uwielbialam i zostal on wycofany i ciezko mi znalezc przyklady :( rozumiem jednak, ze ciezko to przebolec, szczegolnie przy podkladach, ktore sie tak bardzo lubi a tak ciezko je odpowiednio dobrac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To masz szczęście... Z drugiej strony, ja chyba wszystko inne potrafiłabym przeboleć, ale podkłady akurat nie ;)

      Usuń
  16. Podkadów nie używam bo generalnie nie jestem makijażowa, ale odkąd jest ten bum na BB to mi jakos podpasowały. Chociaż te co są u nas na rynku maja kiepskie odcienie i lipa, ale ostatnio naczytałam sie o prawdziwych koreanskich BB i to jest strzal w 10! :D Ale trzeba uważać na podróbki :(

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe