9.12.13

Nowe oblicze demakijażu: rumiankowe masełko The Body Shop

Mało brakowało, a produkt, który Wam dzisiaj będę polecać wylądowałby w koszu na śmieci. Uratował go mój romans z Instagramem :) Tam bowiem dowiedziałam się, do czego tak naprawdę służy 

The Body Shop Camomile Sumptuous Cleansing Butter

Balsam to nie jest zbyt popularna forma produktu do demakijażu. W swojej ofercie ma taki na pewno Clinique, o innych szczerze mówiąc nie słyszałam, a tamtego nigdy nie kupiłam, głównie ze względu na cenę. Ten  z TBS trafił do mnie krótko po poście, w którym mówiłam o bodyszopowych nowościach

Od razu zaczęło się testowanie. Do dziś nie wiem dlaczego, ale od samego początku byłam przekonana, że masełko to produkt do demakijażu oczu. Z tego względu rozczarował mnie okrutnie, nie dając się zmyć, szczypiąc w oczy, a co najgorsze - rozmazując makijaż, wcale go jednocześnie nie usuwając. Dramat, porażka i masakra na całej linii. Po kilku podejściach, zniesmaczona zrezygnowałam. Nie wyrzuciłam go od razu, bo było mi zwyczajnie szkoda wywalać całe opakowanie produktu, który nie był jakoś specjalnie tani. Spoczął więc w moim kosmetycznym czyśćcu, choć pomysłu na to jak go stamtąd wydobyć nie miałam. Zapewne doczekałby tam zakończenia żywota, czyt. przekroczenia daty przydatności.

Jakieś dwa tygodnie później na Instagramie jedna z obserwowanych przeze mnie blogerek opublikowała jego zdjęcie. Wywiązała się między nami krótka wymiana zdań, w trakcie której OLŚNIŁO mnie totalnie i dotarło, że demakijażowe masło wcale nie jest przeznaczone do oczu, a jedynie do twarzy.


Wygrzebane z otchłani, powróciło na półkę, z czego bardzo się cieszę bo:
  • stanowi bardzo ciekawą demakijażową alternatywę
  • fajnie i łatwo się go używa - nakładamy masło na twarz, po czym spłukujemy ciepłą wodą i voila!
  • robi co ma robić - doskonale usuwa makijaż. Z pominięciem oczu ;)
  • jednocześnie nie czuję po nim ściągnięcia twarzy, czego nie zniesę po prostu no i już 
  • skład! - jak wiemy, TBS wbrew pozorom wcale nie stosuje zbyt wielu naturalnych składników, a tu proszę, jaka niespodzianka:
 
 
Ponadto:
  • ma dziwaczny, woskowo-rumiankowy zapach, który tutaj mi nie przeszkadza, natomiast bardzo drażni mnie w drugim produkcie z tej serii (nad którym będę rozwodzić się wkrótce) 
  • cały czas, sugerując się nazwą mówię "masło", ale tak naprawdę konsystencja zbliżona jest bardziej do miękkiego wosku (kto uważnie przeczytał skład, ten wie, że wosk jest). Podejrzewam, że "cleansing wax" brzmiałoby jednak dużo mniej zachęcająco ;)   
 

  • opakowanie to płaska metalowa puszka - wygodnie będzie wygrzebać cały produkt do końca
  • kosztuje 49 zł / 90 ml

Kto ma chęć i okazję, niech próbuje. Tylko nie po oczach! ;)
M.

Pe eS. Dla zainteresowanych: na maccosmetics.pl znów darmowa dostawa!

27 komentarzy:

  1. produkt ciekawy, jednak cena dość wysoka. Jak narazie mam produkty do demakijażu, ale może kiedyś się skuszę, bądź poproszę kogoś i sprezentowanie mi tego pudełeczka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja muszę mieć kosmetyk, który zmywa tez oczy. Jestem leniuch.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To kup balm z clinique! Jest rewelacyjny

      Usuń
    2. ja też. A Clinique no cóż za drogi.

      Usuń
    3. Tylko cena mnie osobiście odstrasza od spróbowania :)

      Usuń
  3. Szkoda ze nie do oczu :( skusiłabym sie na cos podobnego do oczu :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak nie do całego demakijażu, to u mnie odpada, bo nie lubię się pierdzielić z 'tysiącem' produktów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mniej jednak forma ciekawa :)

      Usuń
    2. Ja też tak mam;-) trochę za leniwa jestem na takie bajery.

      Usuń
    3. Ja do oczu zawsze mam dwufazę i kropka. Niemniej jednak, mistrzowsko rozegrałam pierwsze spotkanie z tym woskiem :P

      Usuń
  5. Mam ochotę na ten balsam odkąd się pojawił:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro tak, to bierz koniecznie, mam wrażenie że Ci się spodoba :)

      Usuń
  6. Chętnie wypróbowałabym jakiś balsam do demakijażu, jestem ciekawa, czy polubiłabym się z takim sposobem zmywania tapety z twarzy :) Fajnie, że znalazłaś na niego sposób ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam napisać, że cała procedura trwa szybciej niż mizianie się wacikiem. No i oszczędzamy waciki przy okazji ;)

      Usuń
  7. oj, dla mnie cena kosmiczna, mogę dać dużo za dobry krem ale nie za preparat do demakijażu ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widełki każdy ma indywidualne, dla mnie ten wosk osiąga górną cenę, jaką mogę dać za tego typu kosmetyk :)

      Usuń
  8. Nie powiem, wynalazek dość ciekawy :) Aczkolwiek nie wiem czy przypadłby mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze to jakaś nowość i odmiana ;)

      Usuń
  9. Fajny wynalazek, choc nie kusi mnie na tyle, by zdradzic z nim moja dwufaze i micela :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwufazę i tak stosuję, co wynika z tekstu, natomiast po micelu się czuję cokolwiek nie domyta... ;)

      Usuń
  10. Wyglada bardzo przyjemnie musze sie przyjrzec mu jak bede w TBS :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robi dobre pierwsze wrażenie jak jest jeszcze nie naruszony, taka gładka tafla zamknięta w dużej puszce :)

      Usuń
  11. Szkoda, że do oczu się nie nadaje ;/

    OdpowiedzUsuń
  12. Trochę drogi, szkoda że nie daje rady z makijażem oczu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet gdyby dawał, to z opisanego w poście doświadczenia powiem Ci, że to i tak mało przyjemne ładować sobie taką maź do oczu :)

      Usuń
  13. Według mnie nie warto, miałam okazję testować.

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe