5.12.13

New in: pierwsze wrażenia

Czyli shoppingowa/prezentowa spowiedź z kilku ostatnich tygodni, z uwzględnieniem pierwszych bardzo wstępnych wrażeń.

Enjoy!





First things first, czyli zacznijmy od kolorówki :)

Moja (skromna, jak patrzę na niektóre kosmetyczne zbiory) kolekcja cieni wzbogaciła się o kolejne (no, niestety) fiolety i brązy. Pierwsze przede wszystkim w paletce Sleeka Vintage Romance, drugie to poszukiwana przeze mnie od dawna - i kupiona przypadkiem, kiedy już właściwie przestałam jej szukać - paletka Nude z fabryki Catrice. Fioletową kocham, szczególnie nadużywam Bliss in Barcelona (ciemna śliwka). Nad brązową pracuję, na razie brak między nami chemii :/

Bez ściemy - jak 85% kobiet w tym kraju byłam w Rossmanie grzebać w kolorówce na promocji -40%. Z tym że poszłam z konkretnym zamiarem nabycia nieco droższych rzeczy, które chciałam wypróbować od jakiegoś czasu (mam tu na myśli cuda od L'Oreal).  

I tak - żółta maskara Lovely najpierw była lovely, a potem osiadła pod oczyma, kilkakrotnie. Miłości więc z tego nie będzie, dobrze, że przy okazji wzięłam na zapas ukochany drogeryjny Max Factor 2 kcal ;)

Borykając się wciąż z problemem natury technicznej (nie wychodzą mi kreski) postanowiłam spróbować ostatni raz, uzbrojona w petardę pt. Super Liner. Na razie ćwiczę. Rękę i cierpliwość.

Lumi, ach lumi! Stała się jasność! Zarówno po bazie jak i po korektorze. Ten drugi porywa bardziej, aczkolwiek - jak każdy ideał - nie jest bez wad ;) Wkrótce więcej na ten temat.

Gucci Envy... Ten zapach to dla mnie legenda - pierwsze "dorosłe" perfumy, które wpadły mi w nos. Nie mogłam ich wtedy kupić, bo miałam raptem 15 lat... Nadrobiłam i odhaczyłam (macie coś, co na waszej łiszliście wisi prawie 15 lat???), korzystając z promocji na niezawodnej Truskawie <3





Pielęgnacja - robi się drogeryjnie (i promocyjnie zarazem). Krem to mały oszust - chyba zasłuży sobie na osobną recenzję w tym zakresie. Za to żel - lodzio miodzio i w dodatku fajnie pachnie (grejfrut rządzi!). Jak z tym peelingowaniem i rewitalizacją to nie jestem pewna, ale robi to, co żel powinien moim zdaniem robić (czyści!), kręcenia kogla mogla powierzać mu nie będę i wsio w tym temacie.










Ziajowe kozie mleko w wersji balsamowej wzięłam bo a. skończyło mi się mazidło do ciała b. niniejsze miało ładny zapach i niewygórowaną cenę c. lubię Ziaję. I co? I obecnie przypięłam się do cynamonowego rarytasu z opisywanego wczoraj zestawu Dax Perfecta SPA. Cóż. Koza nie zając... ;)

O kremie na noc firmy Uroda powiem krótko - WOW! Więcej później, musicie o tym przeczytać.




Kategoria: stali bywalcy mojej kosmetyczki. I torebki. I szafki nocnej. Generalnie - nie żyję zimą bez tego balsamu. Był ze mną również na sali porodowej. Life (lip) saver. Kocham bodyszopowe konopie. Peace.






O dwóch takich co nie byli jeszcze na blogu, a powinni. Ukochany (obok lushowego Handy Gurugu) krem do rąk z półki de lux (patrz: cena), czyli L'Occitane z masłem shea, oraz ukochany nie-de lux, czyli zielony krem Kamill. 






Prezenty! Paczuszka od MACa zaskoczyła mnie w pewien poniedziałkowy poranek. Takich poniedziałków poproszę więcej ;)

W paczce, oprócz pozdrowień od MACowej załogi znalazłam miniaturki Fix+ i Studio Moisture Cream. Pierwsze psikadło znam, miniatura będzie jak znalazł na wyjazdy, natomiast krem testuję z upodobaniem.

Mówiłam już, że uwielbiam ich pielęgnację?


Tołpowe gifty od siostry - sól borowinowa, maseczki i miniaturki kremów. Sól nabyłam kiedyś we własnym zakresie - polecam z góry. Reszta czeka na swoją kolej, ale generalnie jestem dobrej myśli, bo się z Tołpą lubimy :)






Pokazywanie próbek generalnie uważam za niepoważne, ale szkopuł tkwi w tym, że dostałam produkty, których NAPRAWDĘ posmakuję z przyjemnością :) Saszetki maseł do ciała Scottish Fine Soaps i BB kremu L'Occitane.






Uff, to by było na tyle. I pomyśleć, że w ciągu ostatnich dwóch miesięcy tak naprawdę to skupiałam się na uzupełnieniu garderoby i ściągnięciu do PL mojej wymarzonej elektrycznie niebieskiej Ukity...

No dobra. To od czego zaczynamy? ;)

M.

26 komentarzy:

  1. Same przyjemności:) lubię rozświetlający korektor z Loreala:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też już zdążyłam polubić, a skusiłam się m.in. pod wpływem Twojej recenzji :)

      Usuń
  2. I ja kupiłam SuperLiner :) Całkiem przyjemnie się nim operuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się póki co go boję, mam totalnie dwie lewe ręce do kresek :/

      Usuń
  3. Aaaaaale cudowności, zazdraszczam! @.@

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to zapraszam na nadchodzące recenzje :)

      Usuń
  4. Prócz tuszu Pump up nie znam niczego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamierzam rzetelnie napisać prawie o wszystkim :)

      Usuń
  5. Mam tusz pump up i sprawuje się całkiem dobrze :-) a na paletkę sleeka chyba w końcu się skuszę! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moja trzecia paletka Sleeka i ulubiona - pod względem kolorów. Polecam bardzo!

      Usuń
  6. Lubię posty z nowościami :) Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, czytać i robić all the same ;)

      Usuń
  7. widzę dużo ciekawych kosmetyków :D u mnie też lovely nie zrobiło szału ale już na rzęsach mojej przyjaciółki daje przepiękny efekt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zapraszam częściej :)
      Lovely efekt mi daje, ale co z tego, skoro się kruszy i spada pod oczy (nie cierpię tego :P)

      Usuń
  8. Mi też nie przypadł do gustu ten tusz z Lovely. A tyle osób się nim zachwyca ;) I wciąż pluję sobie w brodę, że nie kupiłam tego korektora Lumi :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na bazie zachwytów go kupiłam, ale więcej tego nie zrobię, szkoda mi nawet tych kilku złotych.
      Cierpliwości, za chwilę znów będzie jakaś promocja, ja na pewno zrobię sobie zapas, bo mnie absolutnie urzekł :)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Katrysiowej na razie nie polecam, bo jest dla mnie "trudna", wolę bardziej miękkie cienie i tutaj Sleek spisuje się na 100% :)

      Usuń
  10. ja też baaardzo lubię MACową pielęgnację i wg mnie jest mocno niedoceniona.. bo wszyscy chwalą tylko kolorówkę, a nie wiedzą nawet, że tam i pielegnacja jest.. i to bardzo dobra pielegnacja! :)

    Gucci Envy tez miałam kiedyś.. w szkole średniej.. ehhh to byłī czasy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego też propaguję!
      Nic mi o czasach nie mów, jak policzyłam, że to już 15 lat minęło... matko i córko, stara się robię ;)

      Usuń
  11. hydra adapt to dla mnie wielkie nieporozumienie, ciekawa jestem Twojej recenzji jego i jego pomarańczowego kolegi, bo zaciekawiłaś mnie nim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstępnie powiem, że podzielam Twoje zdanie o tym kremie. Natomiast żel jest bardzo przyjemny w użyciu, szczególnie podoba mi się zapach :)

      Usuń
  12. a mnie tak korciło ostatnio w Hebe żeby wziąć tą paletkę z Catrice- coś mnie tknęło:)
    jupiiiiiiii!!! widzę,że nie jestem jedyna która nie ma ręki do kresek:D a paczuszki od Maca zazdraszczam :P
    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cara mia, jeszcze jej nie skreśliłam, jeśli nas trudny jak dotąd romans rozkwitnie, na pewno wyjawię instrukcję obsługi na blogu :)
      A swoim kreskom daję z tym linerem ostatnią szansę, jak się nie nauczę to rzucam to w cholerę :D

      Usuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe