20.11.13

Ulubieńcy: Maybelline Dream Pure 8-in-1 BB Cream

Co prawda nie tak dawno pisałam o kosmetyku z gatunku ulubionych, ale ponieważ podobno zbliżaja się kolejna akcja pt. -40% na kolorówkę w Rossmanie pomyślałam, że warto polecić produkt, który przy tej okazji możecie nabyć, czyli tytułowy BB krem od Maybelline:


Moim zdaniem, warto, jeśli...

...ale zacznijmy od początku :)


Egzemplarz ów zakupiłam pod koniec lipca, i od tego czasu śmigamy razem niemalże codziennie (i ciągle go jeszcze mam!). Wydajność jest więc bardzo przyzwoita.

Aczkolwiek jak wiemy, nie o wydajność tu chodzi, tylko o owe tytułowe 8-in-1, czyli:

  1. Niedoskonałości - owszem, drobne. Większych nie posiadam, ale biorąc pod uwagę jego lekkie/średnie krycie, w temacie "wulkanów" raczej nic tu po nim.
  2. Pory - absolutnie nie. Jest to problem, z którym borykam się od niedawna, ale ten BB w niczym nie pomaga.W tym zakresie uciekam się do benefitowego POREfessional i jestem contenta.
  3. Wyrównanie kolorytu - jak najbardziej.
  4. Dopasowanie do odcienia skóry - nie wiem. Posiadam jeden odcień skóry i wersja medium do niego pasuje.  
  5. Redukcja zaczerwienień - tak. To jest chyba zresztą główny problem mojej cery.
  6. Filtr 15 SPF - nie wiem. Chemikiem nie jestem, składu nie badałam, a latem nosiłam go przeważnie na krem z filtrem, bojąc się ciążowych przebarwień jak diabeł święconej wody.
  7. Nawilża i ujednolica - z nawilżeniem chyba mogę się zgodzić. Co prawda nie ma to jak dobry krem, ale nie raz i nie dwa zdarzyło mi się pojechać BB po buzi bez podkładki i wszystko dobrze działało. Co do ujednolicenia - nie jest dobrze; przy dużych nierównościach o kryciu można jedynie pomarzyć.
  8. Brak olejków - skąd mam wiedzieć? Jeśli w składzie nie ma, to jestem skłonna wierzyć ;)

Co jeszcze mi się w nim podoba?

Poza wspomnianą wydajnością, lekko pudrowe wykończenie. Od biedy można się obyć bez pudru, chociaż mogę być do końca obiektywna, ponieważ moja cera tak naprawdę nie zalicza się do tłustych, do których niby produkt jest adresowany. Poza tym od kiedy go używam, poprawił się stan mojej cery - albo ten kwas salicylowy działa, albo to efekt placebo... 

Niczego sobie jest również opakowanie z miękkiego plastiku - brak mi tylko przezroczystego okienka z boku tubki, wtedy wiedziałabym, czy mam w piątek kupować zapas, czy wystarczy mi do następnej promocji ;)

Cena bez promocji: 20-parę złotych.  

Odcienie są niby dwa (light i medium), jednak moim zdaniem to dwa różne kolory - light jest bardziej żółty, medium bardziej różowy.

Podsumowując: warto bliżej przyjrzeć się temu cacku, jeśli jesteście szczęśliwymi posiadaczkami najwyżej lekko problematycznej cery. Na większe zgryzoty Dream Pure to zwyczajnie zbyt mały kaliber.
Ja na zimę zamienię go na "pełnoprawny" fluid, ale pewnie spotkamy się ponownie wiosną.

Pe eS. Macie już jakieś zakupowe plany na Rossmanową wyprzedaż?

M.

15 komentarzy:

  1. Nie znam tego kosmetyku, ale czas to zmienić...:-)
    _________________________________________________
    http://rozowyswiatmarthe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja miałam wersję klasyczną tego BB kremu i byłam bardzo zadowolona, mimo, że mam mieszaną cerę. Krem sprawdził się bardzo dobrze - miał ładny kolor, wystarczająco nawilżał jak na lato i trochę ujednolicał. Potem w ręce wpadł mi krem z Eveline do cer mieszanych i tłustych i to był strzał w dziesiątkę! Nawilża, daje satynowe wykończenie, nie zapycha i ujednolica. Niby to BB, ale moim zdaniem krem tonujący o mocniejszym kryciu niż standardowy krem tonujący :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się z nim polubiłam latem, kiedy nie lubię mocnego krycia i szpachli na twarzy :) W tej wersji liczyłam właśnie na lekkie zmatowienie i ta pudrowość wykończenia daje właśnie taki efekt, jaki chciałam osiągnąć.

      Usuń
  3. Być może się na niego skuszę, jak do tej pory miałam tylko BB Rimmela :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie sobie poczytam o tym specyfiku :)

      Usuń
  4. Na moje przebarwienia BB to za mało :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Miziałam ostatnio tester, ale jakoś mnie nie przekonał, wolę jednak trochę mocniejsze krycie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Marteczka Ka, M. Do porządnej roboty to on się nie nadaje :P

      Usuń
  6. taki chyba z niego przyjemnias :)
    ja jednak z bebolami się nie lubię.. nie i już :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z MACowym akurat ja się totalnie pogryzłam ;)

      Usuń
  7. kupiłam go wczoraj, ale jeszcze nie testowałam :) mam nadzieję, że okaże się dobry :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ciekawa jestem, jakie będziesz miała wrażenia :)

      Usuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe