29.10.13

Pastellum: Inglot nr 386

Obiło mi się o uszy, że pastele to jeden z trendów na nadchodzącą jesień. Cóż - u mnie pastele nie przechodzą ani zimą ani latem... w postaci innej niż lakierowa :) 

Pierwsze skrzypce od jakiegoś czasu gra tu zgaszony pastelowy róż chylący się lekko w stronę fioletu, czyli zakupiony jeszcze latem Inglot nr 386, który idealnie komponuje się na przykład z grubym szarym swetrem, czyli moim ciuchowym hitem sezonu ;)  






Poza tym z letniej lakierowej szufladki do zimowej przenoszę chinkowe Fade into Hue i Tart-y for the Party...



Poza tym raczę się ciemnymi fioletami, brązami i różnymi postaciami czerni. W końcu przyzwyczajenie drugą naturą człowieka ;)

Jeśli macie jakieś ulubione lakiery "uniwersalne" (czytaj: dobre tak na lato jak i na zimę), chętnie o tym poczytam :)

M.  

11 komentarzy:

  1. U mnie cały rok nudziaki aż do znudzenia :D Hahaha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi się ulubiony nudziak zwarzył właśnie i doopa :P

      Usuń
    2. Ale u Ciebie tyle lakierów, że na pewno coś się znajdzie na zastępstwo :) a jak nie - jest powód do zakupu :) (żeby nie było, że nakłaniam do złego:P)

      Usuń
  2. piękny Inglocik! mam chyba podobnego :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię takie pastele, u mnie też rządzą okrągły rok :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Inglocik jest uroczy, fajny na jesień :)

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe