2.10.13

Naocznie: Clinique Bottom Lash Mascara

Czyli kolejny maskarowy dziwoląg. Przynajmniej jeśli chodzi o szczoteczkę ;)


First things first, czyli pierwszy rzut oka cieszy organ pięknym srebrnym opakowaniem w kwiaty...


W środku maluszek. Szczoteczka długości 1 cm i szerokości ok. 0.5 cm w najszerszym miejscu, pomyślana - jak nazwa wskazuje - dla dolnych rzęs.


Co nie oznacza, że nie sprawdza się u góry. Sama maskara dobrze się aplikuje, ładnie rozdziela rzęsy i delikatnie je wydłuża. Nie mówimy tu o efekcie drama queen, jeno o naturalnym looku.

Od lewej: maskara, brak maskary :)
Nieprzyjemnie robi się po kilku godzinach, lub też podczas zmywania. Efekt pod oczami równa się mniej więcej zaprezentowanemu poniżej na waciku - maskara się skrusza, a okruszki swobodnie przemieszczają się na twarzy. Po wieczornym demakijażu wyglądam jak po spacerze pod kominem huty. Not nice.


Cena: nieprzyjazna. Poza małą szczoteczką mówimy tu o malutkiej (2ml) objętości w cenie 69 zł.

Podsumowując: miła wakacyjna przygoda, którą niekoniecznie mam ochotę powtórzyć.

M. 

16 komentarzy:

  1. Rzeczywiście dziwoląg, nie ufam takim małym szczoteczkom. Ale muszę przyznać, że ten tusz ma urocze opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To najładniejszy tusz jaki do tej pory widziałam :)
      A szczoteczka wcale nie jest taka zła, ładnie dosięga wszystkich rzęs.

      Usuń
  2. szkoda.. bo taki sympatyczny ten dziwoląg się wydaje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jest, odczuwam cień sympatii nawet pomimo kruszenia ;)

      Usuń
  3. lubię produkty clinique, ale ten tusz to faktycznie jakieś nieporozumienie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. szkoda ;/ ale opakowanie ma śliczne

    OdpowiedzUsuń
  5. Spróbuj zmyć ja tak jak radzi Clinique - ciepła woda np. podczas kapieli, lekko pocierajac rzęsy, a tusz sam się rozpuści. Większość tuszy Clinique wymaga właśnie takiej formy demakijażu, przez co sa wodooporne (w odróżnieniu od wodoodpornych). A to, że się kruszy to hmmm może zbyt długo w sklepie leżała albo jakiś felerny egzemplarz? Ja używam już 4 opakowanie tej maskary i absolutnie nic nigdy mi się z nia nie zrobiło złego i wszystkim ja zawsze polecałam.
    Pozdrawiam, Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pocieranie rzęs wodą to nie jest to, co tygrysy lubią najbardziej :(
      A poza tym, nawet pomijając kruszenie uważam, że jest jednak trochę przydroga. To już wolę wrócić do High Impact, która przez wiele lat była moim nr 1.

      Usuń
  6. Ładne opakowanie i to jedyne co przyciąga, bo mnie osobiście szczoteczka mocno straszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba je sobie zachowam na pamiątkę ;)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Szkoda, bo efekt jest bardzo zadowalający.

      Usuń
  8. heh nie wszystko złoto co się świeci ;O

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe