13.9.13

Naocznie: Givenchy Phenomen'Eyes Mascara

Makijaż rzęs jest dla mnie koniecznością. Na szczęście moja naturalna "baza" w tym temacie jest na tyle przyzwoita, że pozwala zaszaleć i większość wydłużających maskar odwala zadowalającą robotę. Dużo ciężej wprawić mnie w rzęsowy zachwyt. 

Udało się to temu przydrogiemu cudeńku...



Najbardziej eksponowaną częścią Givenchy Phenomen'Eyes przy wypuszczeniu jej na rynek był nietypowy, kuleczkowy aplikator. Od razu powiem, że łatwo nauczyć się obsługiwać to dziwadełko, które naprawdę świetnie wyciąga nawet najmniejsze rzęski z najmniejszych i najciężej dostępnych zakamarków oka. 


Do tego sama maskara - pięknie wydłużająca, lekko pogrubiająca, bez grudek i innych niepożądanych atrakcji.





Przynajmniej na wstępie.

Z upływem czasu dzieje się bowiem niestety źle:
  • Maskara osypuje się niemalże garściami
  • Jest zupełnie nieodporna na wilgoć - wystarczy odrobina, i już płynie potokami
  • Z uwagi na powyższe, cena (110zł/7g) jest wzięta z kosmosu, konkretnie z galaktyki Wielka Marka
  • Gwóźdź do trumny: 6 miesięczny termin przydatności. Akurat w przypadku maskary może i jest to uzasadnione, ale skoro cienie do powiek Givenchy teoretycznie również są do wyrzucenia po pół roku... Węszę podstęp ;)

Liczyłam bardzo na to, że po wprowadzeniu wersji "standardowej" po jakimś czasie pojawi się odmiana waterproof, którą wypróbowałabym bez chwili namysłu. Na chwilę obecną nic takiego się nie urodziło. Wielka szkoda. A skoro tak, to ja raczej wrócę do innych, dużo trwalszych mazideł narzęsnych.

M. 

14 komentarzy:

  1. szczoteczkę ma jednak imponującą:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może spróbuję nią nakładać jakąś inną maskarę :D

      Usuń
  2. kruszenie się maskary i brak minimalnej wodoodporności skreśla ją kategorycznie, chociaż efekt na rzęsach jest bardzo zadowalający :)

    OdpowiedzUsuń
  3. szczoteczka dość pomysłowa, ale co z tego jak tusz się nie sprawdza ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. pierwszy raz widzę taką szczoteczkę

    OdpowiedzUsuń
  5. Podobna szczoteczka jest w Telescopic L'oreala i Boom Bell, ja taką różdżką nie mogłam się malować :D

    OdpowiedzUsuń
  6. miałam ją kiedyś i była małym koszmarkiem ;) oddałam więc siostrze :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz bardzo kochać swoją siostrę :D

      Usuń
  7. fajna szczoteczka :) taka inna inna niż wszystkie. Szkoda, że się osypuje i rozmazuje... za taką cenę, to są jakieś żarty.
    Ja nie kupuje już od jakiegoś czasu drogich tuszy, przekonałam się, że zdecydowanie nie warto. Ostatnie tusze do 10zł z Rossmanna jak Wibo, czy Lovely są dla mnie dużo lepsze niż te wysokopółkowe :)
    obecnie używam Lovely tego niebieskiego i jestem oczarowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim ulubionym jest 2000 Calorie Max Factor i chyba już tak zostanie :)

      Usuń
  8. SZCZOTECZKA JEST NAWET OK. ALE TUSZ MI ZUPEŁNIE NIE PASUJE. ŚWIEŻY ODBIJA SIĘ NA GÓRNEJ POWIECE, PO DWÓCH MIESIACACH UZYWANIA PRZESTAŁ ALE TERAZ ALBO SKLEJA I CIĘZKO ROZCZESAĆ SUCHĄ SZCZOTECZKĄ ALBO WYGLĄDA JAKBYM W OGÓLE NIE WYMALOWAŁA RZĘS. OSYPUJE SIĘ. TUSZ JEST B CIĘŻKI I LEPKI, TRUDNO GO ZMYĆ. koleżance PIĘKNIE WYDŁUŻA RZĘSY (DLATEGO GO KUPIŁAM), ALE TEŻ ZOSTAWIA ŚLADY NA POWIECE. MIMO TO, ONA JEST ZADOWOLONA, ALE JA WIĘCEJ GO NIE KUPIE. TYLKO OPAKOWANIE ŚLICZNE I PORĘCZNE, NIEDUŻE.

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe