10.7.13

Pożegnania / Clinique Color Surge & High Impact Eye Shadows

Czyli to, co dobre musiało się skończyć - choć oficjalnych informacji o odwrocie brak...

Do tych cieni mam przede wszystkim ogromny sentyment, bo były to pierwsze kolorowanki naoczne jakie pojawiły się w moim życiu :) Było to lat temu trochę, i do dnia dzisiejszego uzbierało mi się kilka zestawów, które nadal lubię przeogromnie. I nie tylko ze względu na miłe wspomnienia :)


Paletki występowały jako jedynki, dwójki, trójki (nie posiadam) i czwórki, zawierające cienie o różnych wykończeniach (Super Shimmer, Shimmer, Velvet, Matte i chyba coś tam jeszcze)

Clinique Color Surge Eyeshadow (soft shimmer) - kol. 269 Black Orchid 


Clinique High Impact Eyeshadow Duo - kol. 02 Two To Tango


Clinique Color Surge Eyeshadow Quad - kol. 110 Plum Seduction


Palety z sześcioma cienami dostępne były w dużych zestawach kosmetyków oraz w liniach limitowanych. Zawierały miks kolorów wybranych spośród dostępnych w stałej ofercie palet 1-4 

Paleta z zestawu świątecznego - tu trafiłam na swój absolutnie ukochany fioletowy cień wszechczasów (to ten, po którym nie został nawet ślad :) 


Paleta z letniej kolekcji 2010 pt. Brandied Bronze - tam na dole widać TEN fiolet


Ponadto, czwóreczki w wersji kwadratowej lub prostokątnej dostępne były w małych zestawach Clinique. Tutaj również zestawienia mieszane. Takie paletki mają zazwyczaj plastikowe, bardziej urozmaicone graficznie opakowania i łatwo je dostać np. na ebayu za naprawdę niewielkie pieniądze: 





Skąd przekonanie o ich wielkości?

- są to cienie z gatunku "miękkich" - łatwe do nałożenia niewprawną ręką (stąd miłość na etapie nauki malowania gau), łatwe do stopniowania i łączenia.

- trwałość - siedzą na powiekach bez bazy kilka godzin (o bazie w czasach moich makijażowych początków nawet nie słyszałam :P), po czym - przyznaję - zaczynają się rolować. W czasach współczesnych użycie podkładu niweluje problem.

- nie drażnią - co dla mnie jako osoby na codzień zasoczewkowanej jest bardzo ważne.

- dość duży wybór kolorów - może nie tak oszałamiający jak np. MAC, ale mi do szczęścia wystarcza nieskończona ilość brązów oferowanych przez Clinique.

- ładny dobór kolorów w zestawach - nawet w przypadku szóstek wszystko do siebie idealnie pasuje, nie ma opcji pt. wykorzystam 1-2 cienie, a reszta mi zostanie.

- trwałe, "metalowe" ;) opakowania - jedna z widocznych na zdjęciu szóstek po prostu mi spadła, ukruszywszy zawiasik przy wieczku, jednak poza tym, mimo że prawie zawsze podróżuje ze mną przynajmniej jedna paleta, a jedyne, czego dorobiła się moja kolekcja to kilka rys.

- cena średniopółkowa czyli czemu się czasem nie skusić, skoro wiem, że są dobre ;)

Skąd przekonanie o zakończeniu produkcji? 

Ano na stronie Clinique są już dostępne tylko marne niedobitki cieni. W polskim Douglasie można je dostać na wyprzedaży, oznaczone jako wycofane ze sprzedaży. Jeśli jednak nabierzecie ochoty na spróbowanie, całkiem niezły wybór w smacznych cenach oferuje niezastąpiona Truskawa, do której zapewne odwołam się niebawem celem zrobienia zapasów :) Pozostaje mieć nadzieję, że to tylko chwilowy odwrót Clinique od tradycyjnych, "proszkowych" cieni (vide oczne Chubby Sticki i cienie w kremie z antyoksydantami), zapowiadający jakąś nową rewelację ze strony producenta.



Macie jakiś "sentymentalny" kosmetyk?

M.

Pe eS. Chciałam jeszcze raz podziękować za liczny udział w ostatnim rozdaniu, którego wyniki ogłosiłam wczoraj. Bardzo mi miło, że do gronka dołączyły nowe, sympatyczne czytelniczki :)

Jednocześnie uprzejmie informuję, iż osoba, która zaobserwowała blog tylko na czas i potrzeby rozdania zostaje wykluczona z kolejnych organizowanych przeze mnie konkursów.

22 komentarze:

  1. Również mam jedną dwójkę cieni z Clinique :) Przypomniały mi się stare (no może aż nie TAK stare :D) czasy. U mnie one też były jednymi z moich pierwszych cieni - pamiętam jak podebrałam je mamie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się nie wstydzę, jestem odrobinę powyżej średniej, jeśli chodzi o wiek przeciętnej blogerki :P
    A dwójeczkę trzymaj na pamiątkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam, trzymam, bo je bardzo lubię :) Akurat w moich ulubionych kolorach jest. :)

      Usuń
  3. O jakiej Truskawie piszesz? Pięknie prezentują się te paletki, zwłaszcza tak ułożone na ostatnim zdjęciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A myślałam, że o Truskawie wiedzą już wszyscy ;)
      http://pl.strawberrynet.com/main.aspx

      Usuń
  4. Bardzo lubię cienie z Clinique:) W ogóle ich kolorówkę lubię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mnie też zazwyczaj mocno przemawia - może poza ostatnią nowością w postaci lakieru do paznokci :)

      Usuń
  5. piękne kolory..szkoda ze ja jakoś jeszcze nic nie miałam z ceni Clinique

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko przed Tobą. To jest, o ile szybko zapolujesz, albo wprowadzą coś nowego w temacie na rynek :)

      Usuń
  6. Gdzieś jeszcze u mnie leży jedna paletka metalowych ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli zalegają nie tylko u mnie :)

      Usuń
  7. :) bardzo ciekawe paletki! Ja szczerze nigdy nie miałam, zawsze starałam się szukać perełek wśród tych tanich cieni. Ale no cóż, cienie w kremie i w kredkach nigdy nie mnie nie przemawiały i już ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z tańszych sięgam po Catrice, ale ich jakoś nikt nie wycofuje, więc nie ma co po nich płakać :)

      A w kredkach nie lubiłam, do czasu Chubby Stikcków :)

      Usuń
  8. dawno temu miałam jakieś cienie, ale puściłam w świat. Mnie wtedy zupełnie nie leżały ;) ale chyba raczej kolorystycznie. Jakiś dziwny set miałam. Nieżyciowy taki.
    Ale jak sięgam wstecz pamięcią, to z kolorówką clinique nigdy mi nie było po drodze. Chyba tylko z różu byłam zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz. Mi ogólnie ich kolorówka bardzo pasuje - i jakością i kolorami i wszystkim :)

      Usuń
  9. lubię takie gdzie jest 2-3-4 kolory:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Podobają mi się cienie z kolekcji 2010 :) Wszystkie mają przecudne kolory ;)


    W wolnej chwili zapraszam do mnie na news :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z nich wszystkich tylko ta zieleń nie do końca moja. Ale w brązach i fioletach mogłabym się kąpać :D

      Usuń
  11. piękne kolorystycznie, bardzo w moim stylu :) jak zobaczyłam tytuł posta w blogrollu, to pomyślałam, że zwariowałaś i chcesz je wyrzucić :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Neva-eva! Prędzej wykupię właśnie truskawkowy asortyment na zapas :D

      Usuń
  12. Kiedyś podobnie jak Ty kolekcjonowałam cienie Clinique, ja uwielbiałam szczególnie paletkę z fioletowymi odcieniami - niestety w tej chwili nie jestem w stanie przypomnieć sobie jej nazwy :/ Mimo wszystko szkoda, że je wycofują...

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe