26.4.13

Prawdziwy guru! / Kto pierwszy...


Czujecie już zapach weekendu? Ja jak najbardziej, mimo że dziś pogoda zdecydowanie nie dopisuje. Będąc jednak optymistycznie nastawiona do zbliżającej się majówki, zrobiłam wczoraj filtrowe zakupy - polecam przyjrzeć się ofercie SuperPharm, obecnie jest wiele zniżek na kosmetyki słoneczne Lirene, Pharmaceris, Vichy, itd.

Jednak póki co, chciałabym z tego miejsca opowiedzieć trochę o moim ostatnim Lushowym odkryciu, jakim jest Handy Gurugu...


  
... czyli bardzo bogaty krem do rąk, którego próbkę dostałam przy ostatnich zakupach, i który teraz po prostu musiałam zamówić w wersji pełnowymiarowej.

Właściwie nazwałabym ten produkt masłem do rąk - taką właśnie ma konsystencję. Mimo to, bardzo przyjemnie rozpływa się w... dłoniach :P Tłuści, jednak warto dać mu kilka minut na wchłonięcie (ja najczęściej nakładam go na noc). Dłonie po użyciu są rewelacyjnie miękkie i nawilżone. Krem świetnie pielęgnuje skórki, łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia. Z uwagi na to, że od jakiegoś czasu nie kupuję kremów do rąk usiłując zużyć wszelkie zapasy drogeryjne, moje dłonie już daaaawno nie zaznały takiego luksusu. 



Mimo że nie od kremu do rąk nie wymagam więcej, niż powyżej, nie mogę nie wspomnieć o zapachu Handy Gurugu - dla mnie to lawenda z rumiankiem, podbita odrobiną róży. Kojarzy mi się z czystą pościelą, świeżymi ręcznikami, itp. - you know what I mean ;) Pachnie intensywnie i - nie ukrywam - chwilę go czuć, lepiej więc, żeby użytkownikowi przypadł do gustu.

Ingrediencje:



Mój 100-gramowy kubełek kremu kosztował w przeliczeniu niecałe 60 zł. Jeśli jednak macie ochotę wypróbować go za darmo, here's the chance!

Z okazji wiosny i ładnej pogody, mam dla Was mały podarunek:



Otrzyma go ta z DOTYCHCZAS obserwujących mój blog osób, która pierwsza wyrazi chęć przygarnięcia powyższego giftu w komentarzu pod tym postem, czym jednocześnie zobowiąże się do napisania recenzji kremu na swoim blogu po zużyciu próbeczki :)  I już.

Czas start ;)

M.

16 komentarzy:

  1. Ja już kiedyś coś zgarnęłam, więc nie będę świnia ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Uprzejmie prosżę - wysłać mi adres na maila :D
      Gratuluję czujności!

      Usuń
    2. W tej chwili wysyłam!
      Cieszę się strasznie, bo dostępu do Lusha nie mam, a jara mnie strasznie. Dziękuję!

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Spokojna głowa - flash konkursów będzie wkrótce więcej :)

      Usuń
  4. W długi majowy weekend odwiedzę Lusha, więc zerknę na ten krem, bo mnie zainteresował :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomacaj i powąchaj - albo się zakochasz, albo nie :)

      Usuń
  5. bardzo go lubiłam! zużyłam 2 opakowania i na pewno jeszcze kiedyś znów się spotkamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o Lusha, to zauważyłam, że mamy podobny gust :)

      Usuń
  6. Muszę go spróbować, zwłaszcza ze lubię Lusha

    OdpowiedzUsuń
  7. Już raz dostałam wspaniałe próbki od pewnej miłej blogerki :D
    więc wierzę głęboko w magię tego masełka!
    Ja ostatnio przed spaniem kremuję czym popadnie - ostatnio padło nawet na Bambino, bo było najbliżej łóżka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe kto był taki hojny ;)
      Na wszelki wypadek trzymam guru blisko wyrka :P

      Usuń
  8. pracujący do późna czują się poszkodowani :P
    tak by si spróbowało...
    nic to, wymiziam się wazeliną :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, uwzględnię uwagę następnym razem :)

      Usuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe