15.4.13

Just another Aussie post / 3 Minute Miracle Conditioner

Odpaliłam dzisiaj wiosenne porządki - pachnę mydłem marsylskim (mój numer 1 w kategorii płyny do podłóg), pęka mi krzyż od odkurzania najzakamarczniejszych zakamarków, ale w głębi duszy muszę przyznać, że robota tego typu z okazji pokazania się słońca tylko mnie uskrzydla :)

Na tej kanwie oczywiście dogrzebałam się mnóstwa opakowań / kosmetyków, o których nie było - a być powinno. Z okazji wysypu postów na temat Aussie, które zadebiutuje w maju w Rossmanie - kilka słów o kultowej 3 Minute Miracle - w 100% obiektywnie, gdyż w żadnym marketingowym meetingu z okazji premiery udziału brać nie miałam przyjemności.



Odżywkę kupiłam kiedyś zupełnym przypadkiem na Allegro - ot, przy zakupie jakiegoś niezbędnego mi do życia kosmetyku (ain't ALL of them necessary?) u tego samego sprzedawcy przy okazji nabyłam fioletową tubkę odżywki bez spłukiwania, o której coś tam gdzieś tam kiedyś tam przeczytałam (prawdopodobnie było to źródło wszelkiego zła, czyli blog Urbanka :P). Skończyła mi się wczoraj, po ok. pół roku nakładania raz na tydzień.

Dla jasności - o włosy lubię dbać na szybko, odżywki bez spłukiwania używam od wielkiego dzwonu. Jednak, co muszę przyznać - 3 minutki z Aussie to rewelacyjna kuracja dla włosów, która:

- ma fajne, praktyczne opakowanie - tuba jest miękka, po ściśnięciu z dziurki na dole wyciskamy tyle kosmetyku ile dusza zapragnie et voila (zasadniczo, to dziurka kojarzy mi się... dziwnie, ale pomysł jest naprawdę genialny. Nazwijmy ją więc aplikatorem :)
- jest gęsta, więc nie spływa z włosów szybkim glutem, tylko spokojnie trwa na posterunku co najmniej 3 minuty

Aplikator :) i odżywka we własnej osobie
- przydaje włosom połysku, miękkości, oraz - śmiem twierdzić - odrobinę objętości
- nie obciąża
- nie skraca okresów pomiędzy myciami ;)
- w moim pojęciu - jeśli ma kosztować do 30 zł - jest opłacalna, tym bardziej, że to naprawdę demon wydajności

Tak więc, moje panie, ja ze swojej strony odżywkę bardzo polecam, i cieszę się, że wkrótce będę ją po prostu mogła nabyć w Rossmanie, a przy okazji chętnie wypróbuję inne produkty tej marki.

Ok. To teraz wracam do mopa ;)

M.

Pe eS. O tej odżywce mówi się, że to silikonowa bomba, i faktycznie - tak jest. Jeśli macie z tym jakiś ideologiczny problem, zdecydowanie odpada (ja w przypadku produktów do włosów akurat nie mam).

Pe eS 2. Okropnie drażnią mnie slogany reklamowe użyte w Polskiej kampanii (Chcesz więcej od życia? Zacznij od włosów!) - w ogóle nie pasują mi do produktu, w dodatku brzmią jakby były koślawo skalkowane z angielskiego (brrrr...). Ale to już uwaga zupełnie na marginesie ;)



10 komentarzy:

  1. No i już mi się podoba i ją chcę!
    A post genialny, zapewniłaś mi chwilę dobrej lektury w trakcie przerwy w pracy :P
    Dziurka rządzi xDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze do usług ;)
      Jak chce, to sobie kupi - już wkrótce. Zapomniałam jeszcze dodać, że pięknie pachnie, sesesese :D

      Usuń
  2. Fajnie, właśnie czekałam na jakąś obiektywną opinię na temat PRODUKTU, a nie firmowej imprezy :) Pewnie przy okazji obejrzę ją sobie z bliska, a czy kupię, to już insza inszość :)
    pe es - przyjemnie się Ciebie czyta, czemu Cię wcześniej nie znałam, dziewczyno?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie mdli od oglądania po raz enty zdjęć z eventu na kolejnym blogu, pomyślałam więc, że może ktoś by miał ochotę poczytać właśnie o produkcie :)

      Ad pe es. Lepiej późno niż później, jak mówią mądrzy ludzie ;)

      Usuń
  3. dziurka:D czekam na nią z niecierpliwością a Ty to tylko podsycasz,niedobra kobieto!;) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam, że w dobrej wierze :)

      Where's your avatar???

      Usuń
    2. ooo wcięło mi go! ;/ zaraz wstawiam nowy:D

      Usuń
  4. moje włosy sra*ą na ideologię i kochają silikony, więc nie mogę się aussie w rosie doczekać. Tak z ciekawości babskiej.
    Porządki odstawiłam w weekend łącznie z ogarnięciem po zimie ogrodu i garażu, jestem miszczem. Ale do podłóg to wolę płyn do mycia twarzy. Ewentualnie jeden z psich szamponów (magiczny Oster, który zabija wszystko, co stanie mu na drodze- na psach używam tylko do zmywania zapachu kupy).
    Wiosna... panie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja akurat nie mam psich/kocich problemów, więc Sidolux wystarcza :D

      Mistrzu, biję pokłony. Ja jestem może w 1/3 porządków, a walczę od trzech dni :P

      Usuń
  5. Ciekawa jestem jak ta odżywka sprawdzi się na moich włosach, bo po pierwszym użyciu szamponu i zwykłej odżywki z linii Miracle Moist miałam trochę mieszane uczucia... :P

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe