22.3.13

Na tropie bubla: MAC BB Beauty Balm Compact SPF 30

Lubię kompakty. W zasadzie jest to moja ulubiona postać dla podkładów, zarówno pod względem aplikacji jak i komfortu, jaki zapewnia noszenie go przy sobie w torebce (ciężkie szklane słoiczki + pędzel nie mają przy kompaktach żadnych szans).

Lubię  też moją cerę, która jest w zasadzie bezproblemowa - czasem tu i ówdzie pojawi się coś "ekstra", mam też kilka małych przebarwień oraz odrobinę zaczerwienione płatki nosa. Ok, sam nos się trochę świeci. Wsio. Dlatego wszystko, czego oczekuję od produktów twarzowych to filtr, lekkie (maksymalnie średnie) krycie, odrobina wygładzenia, i najlepiej ten nieokreślony efekt WOW!, który dają niektóre produkty. Dlatego MACowy BB kompakt miał stać się moim ideałem, bo reklamuje się tak:

"Wyrównuje koloryt skóry, niweluje niedoskonałości, wzmacnia naturalny blask skóry i nadaje jej nieskazitelny wygląd, przy równoczesnym działaniu składników nawilżających i ochronnych przed ostrymi promieniami UV i zanieczyszczeniami zewnętrznymi.
Baza zawiera zmiękczające i optyczne odbijające światło pigmenty perłowe dzięki czemu skóra wygląda idealnie przy jednoczesnej ochronie."
 

Well, it failed.

Zachowując jednak pozory obiektywizmu, zacznijmy od plusów. 

1. Ładne opakowanie - zielone i fioletowe brokatowe drobinki wtopione w czarne tło zarówno na kartoniku, jak i na samej "puderniczce" natychmiast obudziły we mnie skojarzenia z przestrzenią kosmiczną :)





2. Puderniczka (niech już tak zostanie, chociaż mi uparcie kojarzy się to z pudrem) - zgrabna, jak to u MACa zwykle bywa niezwykle starannnie wyprodukowana. Jest połowę chudsza niż kompakty podkładowe, więc wygląda na zgrabniejszą, jednak przyczyna tej chudości już mnie tak wcale nie zachwyca (ale o tym za moment).



I tu niestety kończą się moje zachwyty.

Wewnątrz umieszczono gąbeczkę, co mi nie przeszkadza, bo nie jestem jakimś zażartym przeciwnikiem gąbeczek. Żeby odchudzić puderniczkę wywalono jednak plastikowe pięterko oddzielające produkt od aplikatora. Żeby zachować pozory higieny, wrzucono do środka bibułko-papierek (?). Niefajne i niepraktyczne. Fail.




Można by jednak wybaczyć papierek, gdyby produkt zachwycił. W końcu chodzi o zawartość (mimo że dzisiaj zebrało mi się na drobiazgową analizę stanu rzeczy - uznałam jednak, że w tym przypadku warto dokładnie powiedzieć, dlaczego moim zdaniem jest to AŻ bubel). 

Zachwytu brak, bo...

1.  Jest tępy (i mam tu na myśli konsystencję :). Źle mi się z nim pracuje czy to gąbką, czy pędzlem. Paluchów w kompakcie nurzać nie zamierzam. Może to mój błąd ;) W dodatku jakimś cudem łapie z powietrza (a może z aplikatora?) farfocle... Bleeee...

Widzicie czarne nitki, czy tylko się czepiam?

2. Wynajduje suche placki na skórze. Może powinnam mu za to podziękować, bo nigdy wcześniej żaden produkt nie uświadomił mi, że takie posiadam. Zaznaczam, że na start zawsze nakładam nawilżacz, a mojej cerze - jeśli już wybierać - bliżej w stronę tłustej niż suchej i naprawdę nie wiem, jak BB wyczarował połacie suchych skórek na moich policzkach. Fail.

3. Nic nie zakrywa, nie wyrównuje, nie niweluje. Rozświetlanie pomijam milczeniem, bo pomija je też ten BB :) W sumie NIE WIEM CO TO JEST. Nie działa jako lekki podkład, nie widzę sensu nakładania go jako bazy dla lekkiego podkładu. Jak dla mnie, poza tym co opisałam powyżej, nie robi NIC. Fail.

4. Prawdopodobnie gdybym używała go codziennie starczyłby na około 2 miesiące. To są oczywiście tylko moje podłe insynuacje, oparte na tym, że podkład w kompakcie o nieco większej gramaturze zużywam w 2.5-3. I uważam, że za cenę 130 zł to nie jest zachwycająco dużo. 

Dla ścisłości: mój kolor to najciemniejszy z dostępnych Light Plus, który określiłabym jako brzoskwiniowy beż.



W zasadzie pozostaje mi tylko zapytać - co ja mam z nim zrobić???

Pe eS. Przejrzawszy na szybko kosmetyczną blogosferę nie znalazłam ani jednej tak krytycznej recenzji na temat tego produktu. Zaznaczam więc z góry, że wyrzutkiem jestem pod tym względem z pełną świadomością :P

Pe eS 2. Coming up next: Avant Garden, c.d....


Pe eS 3. Widzę i pozdrawiam nowych gronkowców, czekam na Wasz głos w słusznej sprawie! :D

M.


18 komentarzy:

  1. Nie cierpię drogich bubli, z którymi nie ma co zrobić. Ani to się do używania nie nadaje, a wyrzucić trochę szkoda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, też nie lubię wyrzucać, ale zużyć to go raczej nie dam rady :/

      Usuń
  2. Ja bym jeszcze na plus zapisała mu filtr SPF 30.
    Kolejny raz potwierdza się teza, że BB jest sens brać, gdy opakowanie całe w "krzaczkach" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, filtr to plus. Jak dotąd to jedyny nie wschodni BB, na który się skusiłam i chyba więcej tego błędu nie powtórzę.

      Usuń
  3. Brawo za tak szczegółowy opis produktu, dobrze, że nie poszłaś za głosem ludu, tylko napisałaś swoje spostrzeżenia. Z kompaktowymi kosmetykami mam małe doświadczenie, bo miałam tylko jeden z Max Factor's, który był świetny i lekki, ale to podkład a nie BB, więc chyba się nie liczy. Zdjęcie z farfoclami odstrasza, dobrze widać też jego tępość. Za 130 zł jestem na NIE!

    No i szybko pokazuj pazurki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W skrócie: jest ohydny i drogi, ale to tylko moje zdanie ;)

      Usuń
  4. Ah ja bardzo nie lubię jak kompakty łapią farfocle ... A potem to na buzie idzie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A na buzi nie chcemy brudów, oj nieeeee...

      Usuń
  5. A tak dobrze się zapowiadał :/

    OdpowiedzUsuń
  6. farfocle są, nie tylko Ty je widzisz ;)
    poza tym zauważyłam, że a) wielbiciele marek rzadko krytykują markowe buble,
    b) wydający rzadko kupę kasy na 'coś' rzadko to 'coś' krytykują.
    Nikt mnie nie rozumie, dlaczego się nie lubię z benefitem, dlaczego nie chodzę do MACa, etc. Ostatnio mi nawet ktoś napisał, że rzadko coś mi pasuje.
    NO bo mi nie robi różnicy, czy wydaję 5, 50 czy 500zł. Oczekuję pewnych konkretnych rzeczy i jak tego nie ma- jest źle.
    Pieję peny na cześć podkładu z armaniego, bo warto. Ale diora zjechałam. EL zjechałam. I jeszcze kilka innych. A co do kompaktów bardziej higienicznych ;)
    ostatnio właśnie mi pani zrobiła póbny mejkap i się przymierzam do pudełka, bo na ryjku obłęd- lasting silk w kompakcie. Mniam mniam i miodzio. Nie jest kremowy, wygląda jak nieco bardzie treściwy puder, a krycie zwiększasz używając go na mokro. Jest cuuudny i ma taką skalę kolorów, że można dostać obłędu. Osobiście polecam, po następnej wypłacie go kupuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie jestem wielbicielką MACa, przynajmniej nie ślepo wierzącą we wszystko, co MAC ma do zaoferowania. Lubię się tak samo z niektórymi produktami EL i z niektórymi Catrice, a od droższych wymagam po prostu o wiele więcej.

      A co do kompaktu - czekam na recenzję u Ciebie :)

      Usuń
  7. Zgadzam sie z każdym słowem. Miałam, testowalam i nie mogłam uwierzyć, jakie to badziewie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej mogłaś oddać i z głowy, a ja chyba wywalę do kosza :(

      Usuń
  8. Farfocle :) w moim kompakcie też ich wiela/mnoga/dużo. I trochę to wkurza...
    ale jak na taką cenę (no i nazwa BB na coś tam powinna wskazywać..) to trochę przereklamowany produkt...

    OdpowiedzUsuń
  9. A już miałam go kupić, dobrze, że się wstrzymałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak masz okazję, lepiej pomacaj - są też dobre opinie na temat tego badziewia :D

      Usuń
  10. a ja się z nim polubiłam.. co prawda kryje mizernie, ale nakłada się go świetnie, jest przyjemnie kremowy, ładnie się stapia i wygląda, nie wysusza.. farfocle się przylepiają niestety, ale taki chyba urok kremowców :/

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe