14.2.13

Read-only post na Walentynki

Dzisiaj Walentynki i uznałam to za dobrą okazję, żeby pomachać do Was łapką i podzielić się niusami :) 

Dużo się ostatnio dzieje - począwszy od KOSZMARNEGO przeziębienia, które trwało bez mała dwa tygodnie (pierwszy przeleżałam bez ruchu w łóżku) do nawału spraw zawodowo-życiowych. Te z Was, które mają dzieci wiedzą, jakim koszmarem jest przeziębienie w ciąży - głównie z uwagi na to, że wszelkie zazwyczaj stosowane lekarstwa są zwyczajnie niedozwolone. A u mnie (u nas) rozpoczął się właśnie 3 miesiąc - czym dzielę się z Wami niniejszym :D

W związku z tym wszystkim, najpierw na blogowanie nie miałam siły, potem czasu, następnie ogarnął mnie stupor i przyszła myśl, żeby w ogóle porzucić pisanie i skasować imprezę (a myślałam, że takie coś przydarza się tylko bardzo poczytnym i zaawansowanym bloggerkom!). 

Było, minęło. A właściwie powoli mija. Z okazji Walentynek machnęłam sobie prezent w postaci połowy nowej kolekcji Chinek i już wiem, że po prostu będę musiała to Wam pokazać, nie mówiąc już o stosie zużytych produktów, które też miały poddać się surowej krytyce Mojito :)

A zatem: stay tuned & share the love,

M.

 

11 komentarzy:

  1. moje gratulacje :))) jesteś zawodowa mama :) my też ostatnio przerabialiśmy przeziębienie w domu, całe szczęście mnie ominęło ;) pamiętaj sól morska w sprayu może Cię ocalić :) I inhalator też jest dobry, zwykłą solą fizjologiczną można się inhalować :) to co znam z własnego podwórka co jest równie beznadziejne co przeziębienie, to alergia w ciąży. Nie życzę nikomu ;) Trzymam kciuki! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojojoj.... GRATULACJE NAJSZCZERSZE:) Ciąża to taka fajna sprawa, zdrowiej zatem i ciepło się trzymaj. Buziaki:)
    PS. Czekam na słocze Chinek... jak dasz radę oczywiście:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję :) i dużo zdrówka życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje, jestem w stanie sobie wyobrazić jakie to trudne, bo sama choruję już drugi tydzień, a nie lubię zażywać lekarstw, więc leczę się naturalnie i już mam dość inhalacji;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje kochana :)
    Ehhh wspominenia.. W ciąży byłam 4 lata temu ;) Cudny czas. Wykorzystaj go w całości dla siebie póki nie masz dzidziusiowych obowiązków ;)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję :)
    I łączę się w bólu, też choruję ...

    OdpowiedzUsuń
  7. wszystko spoko, rozumiem, że to przez tą chorobę tak mnie zaniedbujesz?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sumie to już powinnam powiedzieć "zaniedbujecie" :D Chłopczyk czy dziewczynka, wiesz już? Wybacz, że pytam ale nie łapię się w którym etapie się to rozpoznaje. Chcę się upewnić, czy to będzie kosmetykoholiczka, czy też... no właśnie :D

      Usuń
  8. Jaaa! Gratuluję!!! :)
    Sama co prawda znam się na tym jak kura na pieprzu, ale słyszałam, że proces leczenia w tym okresie brzusiowym nie należy do zbyt prostych. :)
    Duuużo zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  9. o kurczaczek ale news! gratulacje dla Ciebie w takim razie i absoltunie nie próbuj mi tu rzucać bloga!;) każdy ma zawirowania w życiu,rozumiemy to i dlatego wracaj do nas jak tylko będziesz miała ochotę,nawet raz na miesiąc;)poczekamy;)
    gratulacje raz jeszcze i zdrówka!:*

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratulacje:) Ja już czasem nie pamiętam jak to było:)Ale od kilku miesięcy tak sobie gdyba a co by było jakbyśmy ekipę powiększyli?:)

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe