1.2.13

Pierwsza jaskółka

W 3 mieście wczoraj powiało wiosną. I to jak - świszczało, wyło, wyrywało drzwi z auta i prawie zwaliło mnie z nóg, kiedy tylko odważyłam się wyjść z domu.

Dzisiaj wiosną pokapuje...

Jestem jednak w stanie znieść te przejściowe niedogodności bo mam już serdecznie dość zimna, ciemności i braku świeżych warzyw. Ostatni zimowy miesiąc postanowiłam poświęcić na radykalne przygotowania do wiosny. W zakresie makijażu oznacza to uruchomienie kolorowej (w granicach nudziakowolubnej tolerancji) szminki pod tytułem Bombshell:




Na drugą MACową szminkę miałam ochotę od czasu "niewypału" z kolekcji Carine Roitfeld. Niestety, wobec Bombshell, pomimo jej innego - frostowego - wykończenia podnoszę dwa te same zarzuty, co w przypadku Tropical Mist:

- wysusza usta... w obecnej porze roku to niewybaczalne faux pas, może łatwiej mi będzie to znosić wiosną

- jest strasznie nietrwała. Nie używam do ust żadnych fixatorów, bo malowanie ust ma być dla mnie łatwe, szybkie i przyjemne.

Co jest fajne?

Kolor - frostowy roż - barwi, ale nie wali po oczach. Wolę podkreślać oczy niż usta, bardzo intensywne kolory to nie moja bajka.

Słocz


Naustnie
Opakowanie :) Pod tym względem maczkowe szminki są absolutnie fantastyczne - klasyczne, małe, ale jednocześnie bardzo poręczne i trwałe. Rym wyszedł przypadkiem ;)

Mam ochotę wypróbować jeszcze coś z cremesheen, bo chodzą słuchy, że te szminki są lepsze pod względem nawilżania. Żeby się nie rozczarować, chyba uzbieram w tym celu opakowania i wykonam back 2 mac.

Tymczasem względem MACowych szminek pozostaję mocno zmieszana i chyba raczej na nie. 

Ściski,

M.

20 komentarzy:

  1. Wykończenie dla mnie zdeczko babcine :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam to samo powiedzieć :)

      Usuń
    2. No to ładnie mnie podsumowałyście :P

      Usuń
    3. Dla mnie wyglada ksiezniczkowo :)

      Usuń
    4. Hahaha! No to dobre :D

      Usuń
  2. Szkoda, że taka nietrwała. Ja mam Impassioned, trzyma się bardzo długo, mogę w niej spokojnie zjeść obiad bez potrzeby poprawiania makijażu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Impassioned to Amplified, co podobno ma oznaczać przedłużoną trwałość, więc jeśli tak mówisz, to może faktycznie tak jest i powinnam pójść w tym kierunku :)

      Bobmshell nie przetrwa nawet napicia się kawy :(

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. ja tam pozbyłam się wszystkich macowych pomadek, bo kolory boskie, ale reszty znieść nie mogłam. Wysuszanie, podkreślanie skórek, żenująca trwałość. Nikt mi nie wierzy, więc nie wiem czy to nie kwestia niektórych kolorów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie polecam Ci wykończenia cremesheen, mam szminkę o takim wykonczeniu i to jest po prostu cos strasznego, jak ona wysusza usta, lepiej weź amplified one lekko nawilżają:)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie też czymś wieje i świszcze, ale to chyba nie wiosna...

    OdpowiedzUsuń
  7. ja się z cremesheenami akurat nie lubię.. podkreślają mi dziady suche skórki :/

    OdpowiedzUsuń
  8. No fajna perełka ;) ale ja uparcie czekam na prace do mojego projektu! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam odcień Hue i też podkreśla suche skórki...

    OdpowiedzUsuń
  10. zbyt perłowa jak dla mnie, a do tego nietrwała i wysusza...grzech za grzechem ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Też już mam dość zimy... Kolor szminki bardzo mi się podoba, ale słyszałam, że są nietrwałe :)
    zapraszam Cię do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe