24.1.13

MACowo - olejkowo

Wciąż zastanawiam się, czy zostać MAComianiaczką. Testy i próby nie zostały jeszcze zakończone, nie jestem więc w stanie definitywnie wypowiedzieć się w tej kwestii - zostało jeszcze kilka produktów, na które ostrzę sobie zęby i bez których moja opinia nie będzie kompletna.

Póki co, odniosę się do dawno przeterminowanej zapowiedzi z września anno domini ubiegłego, umieszczonej w recenzji MACowego olejku do demakijażu. Mianowicie, po zużyciu malucha Cleanse Off Oil w wersji bejzik zakupiłam pełnowymiarową wersję zieloną, czyli  Cleanse Off Oil / Tranquil:




 Analiza komparatystyczna:

  • Nie dajcie się zwieść pozorom - oba olejki są bezbarwne, kolor to wynik zabarwienia butli. Oba mają też identyczną konsystencję olejku (che sorpresa ;) zamieniającego się w piankową emulsję po dodaniu wody
  • Oba mają takie same opompkowane opakowania i cenę - ostatnio było to 110 zł / 150 ml
  • Oba (przyznaję z bólem) nie grzeszą wydajnością. Nie chcę przez to powiedzieć, że 150 ml znika w tydzień. Ale w miesiąc da się sprawę załatwić na czysto...
  • ...czysto jest bowiem w obu przypadkach. Olejki genialnie usuwają makijaż bez zbędnego maltretowania twarzy. Skorzystać mogą również oczy, ale jako osoba wyznająca odrębne preparaty do demakijażu naocznego, nie przywiązuję do tego zbyt wielkiej wagi.  
  • Przejdźmy natenczas do oboczności w składzie (bez zbędnych chemicznych szczegółów :P):
Olejek biały: olejki z oliwek, wiesiołka i żożoby :D 

Olejek zielony: ekstrakty z trawy morskiej, liści brzoskwini, rumianku, olejki z pestek winogron, liści drzewa oliwnego, słonecznika i lawendy, z dodatkiem cytrusowych zapachów.

  • Zapachy, infatti, występują - o ile wersja biała jest dla mnie zupełnie bezzapachowa, w zielonej pierwsze co rzuciło mi się w nozdrza to rumianek. Cytrusa nie wyniuchałam, ale pewnie też gdzieś tam jest. Mi rumianek nie przeszkadza, ale jest to rzecz gustu.
  • Nazwa. Rzecz istotna, nie tylko z marketingowego punktu widzenia. Tranquil to spokój. Wyobrażam sobie więc, że zielony olejek jest bardziej delikatny, taka wersja dla wrażliwców. Którym nie jestem, ale czasem sięgam po kosmetyki z "wrażliwej" półki, ponieważ wychodzę z założenia, że jak coś jest delikatniejsze, to krzywdy mojej normalnej cerze nie zrobi.
I tu nastąpiło moje największe zaskoczenie. Zielony olejek ściąga twarz. Lekko, niemal niezauważalnie, ale jednak. A właśnie tym najbardziej urzekł mnie olejek biały - przy braku czasu/chęci/sił po wieczornym demakijażu szłam sobie spokojnie do łóżka bez nakładania kremu (shame on me! ale jednak...) i bez ściągniętego lica. Jest to cecha, której zielonemu olejkowi wybaczyć osobiście nie mogę, ale która skłania do refleksji, że być może ta wersja lepiej sprawdziłaby się na cerze mieszanej/tłustej, której względne "podsuszenie" zrobi dobrze. 



Generalnie: nadal bardzo gorąco zachęcam do wypróbowania. Wersji dopasowanej do Waszych indywidualnych potrzeb - w moim przypadku będzie to wersja biała.

Baci,

M.

Pe eS. Widziałyście już nową komiksową kolekcję MACa inspirowaną Archie's Girls? Jeśli nie, tutaj możecie obejrzeć masę zdjęć, słoczy i makijaży. You like?

29 komentarzy:

  1. o olejkach do demakijażu jeszcze nie słyszałam, wygląda kusząco, choć mnie najwygodniej zmywa się ryjka micelami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam spróbować, bo dla większości to super sprawa. Ja używam olejku arganowego 100% i myślę, że bez sensu jest kupowanie olejów z etykietką. I kosztują ok 20zł i są bardzo wydajne. :)

      Usuń
    2. Micele też dobre, ale jednak rozpuszczające właściwości olejku to jest to :D Spróbuj koniecznie, jak nie MACowego, to innego, dla mnie to była miłość od pierwszego użycia :)

      Usuń
    3. Mila, mnie czysty olejek arganowy po pierwsze ściągał (nie cierpię tego uczucia) po drugie zapchał :( Więc widać potrzebuję dodatku w postaci odrobiny chemii :D

      Ale oczywiście, preferencje są sprawą indywidualną.

      Usuń
  2. Ja w ogóle nie zna Maca :(
    znając siebie... do czasu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam na chciejliście kilka nie tykanych wcześniej marek... Ale wszystko po kolei :)

      Usuń
  3. Nie dla mnie olejowe oczyszczanie twrzy. Nie podoba mi się to uczucie na skórze. Nie czuję się "umyta". Jedna pokusa zakupowa mniej...

    OdpowiedzUsuń
  4. baaardzo mnie kusi ta "basicowa" wersja...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj miniaturki, wtedy będziesz wiedziała, czy jesteście sobie pisani :)

      Usuń
  5. Wersja biała już wcześniej mnie zaciekawiła i chyba zdecyduję się na małe opakowanie. Wersja Tranquil raczej nie dla mnie, bo nie znoszę uczucia ściągnięcia :/ Obejrzałam nową maczkową kolekcję. Znajdzie się kilka kolorów dla mnie. Ciekawe co, z tej kolekcji dotrze do PL ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby ma być wszystko oprócz torby i lusterka.
      A ja im dłużej na nią patrzę tym bardziej się przekonuję, że to nie dla mnie - może i na szczęście, bo znów musiałabym urządzić polowanie :P

      Usuń
  6. olejek zamienia się w pianę! ho, ho, ho, it's magic! :))
    http://www.youtube.com/watch?v=96kwILL35ig

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wooow, dawno nie było tu żadnego dżingla, thx :*

      Usuń
  7. No to wersja zielona pewnie byłaby dobra dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. MAC - mam nadzieję że kiedyś w przyszłości jakaś szminka wpadnie w moje posiadanie :)W Polsce to istny luksus posiadać jakikolwiek kosmetyk tej firmy ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Gdańsku to na pewno luksus, bo najbliższy MAC jest w Warszawie :P

      Akurat szminki nie należą do moich ulubionych produktów tej firmy...

      Usuń
  9. mam tą miniaturkę olejku, użyłam dwa razy i mało oczy mi nie wypłynęły! :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zaczęłam od miniaturki, ale na szczęście krzywdy żadnej nie było, tylko zachwyty...

      Usuń
  10. Ah ah, dziękuję Ci za niespodziankę !!! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie za ma co, niech Ci dobrze posłuży :)

      Usuń
  11. Biała wersja wpadła mi w oko a że niedługo będę odwiedzać MACa to kto wie ... :)

    OdpowiedzUsuń
  12. raz w życiu użyłam olejku. Zapchał mnie jak nie wiem co nie wiem kogo, ale dramat był. Na dodatek trochę mi wciekło do oka i szczypało jak jasna ch.
    Miałam być twarda, mówić MACowi nie, ale ostatnio uległam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja chciałam je kupić, ale w sumie mam już swoich ulubieńców z tej półki i nie wiem czy mi się chcę eksperymentów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz ulubieńców z NIE MACOWEJ półki? Nie wierzę :P

      Usuń
  14. PS. Zapraszam na TAG o 7miu sprawach, które chętnie bym obczytała z Twojego punktu widzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  15. biały ma bardzo prosty skład... mozna by spróbować w domu :)
    pozdrawiam ciepło:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że trochę chemii też tam jest...
      Pozdrawiam i witam w gronku :)

      Usuń
  16. A ja nigdy nie miałam nic z MAC'a. Zazdroszczę :*:*:*

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe