31.12.13

Duchy moich świąt / Przypominajka

Sercem domu jest niezaprzeczalnie kuchnia. Pokuszę się o stwierdzenie, że jego duszą jest zapach. Właśnie dlatego uwielbiam Yankee Candle - obok zapachowych świeczek z Ikei tylko YC są moim zdaniem w stanie podczas palenia na wskroś przesycić dom zapachem. A piszę o nich dzisiaj, ponieważ na pomysł zakupienia kilku sztuk wosków tytułem próby wpadłam równo rok temu.


Czytaj dalej »

27.12.13

Deals of the day, czyli na co fajnego można wydać pieniądze

Sale mode is on! 
  
Mało kto zresztą nie zauważył ;) Wśród zalewu poświątecznych promocji i wyprzedaży można łatwo stracić głowę i oszczędności. Pokażę Wam, co ciekawego wyszperałam w moich ulubionych sklepach.

Do mniej ulubionych zaliczam Sephorę - nie ze względu na asortyment czy ceny, ale z powodu jakości obsługi. Dzisiaj, z okazji promocji -25% na makijaż wybrałam się po róż od Chanel (z czym wróciłam możecie zobaczyć na Instagramie ;). Po 15 minutach czekania na wolną ekspedientkę miałam dość, a że zdecydowałam się na konkretny produkt, poprosiłam o podanie mi go panią, której aktualna klientka akurat zastanawiała się nad kolorem kredki. No cóż - tak wielkiego focha dawno nikt do mnie nie strzelił, dzięki Bogu, produkt dostałam do łapki, zapłaciłam, wyszłam i więcej tam nie wrócę. Drugą Sephorę mam tylko odrobinę dalej niż pierwszą :P Jeśli z kolei bardziej interesuje Was kolorówka drogeryjna, zajrzyjcie do SuperPharm, gdzie wzorem Rossa do 02.01.2014 możemy poszaleć z 40% rabatem na makijaż.

Ciekawe rzeczy kolorówkowe dostępne są również na nieśmiertelnej Truskawce - fajna sprawa to wprowadzone jakiś czas temu promocje dzienne, widoczne na stronie głównej. Chodzi o to, że przez 24 godziny można z naprawdę dużym rabatem kupić 6 produktów z 6 kategorii (makijaż, pielęgnacja damska, pielęgnacja męska, włosy, perfumy damskie i perfumy męskie). Ostanio były nawet prasowane meteorki w cenie 89 PLN (pamiętam dokładnie, bo do dziś pluję sobie w brodę, że nie zdążyłam zakupić...). Poza promocją, ale wciąż w dobrej cenie (163 zł przy regularnej 203 zł) znajdziecie tam słynny w blogosferze dopasowujący się do cery róż Diora Rosy Glow, który mam i który gorąco polecam :)

Tę torebkę wypatrzyłam na Instagramie Mango i od tamtego czasu regularnie (i nadaremnie) zaglądałam na stronę sklepu w jej poszukiwaniu. Nada.

Ze zdziwieniem odkryłam ją tam dzisiaj na przecenie, na której redukcje zaczynają się od 50%. Wciąż jednak kosztuje niemało, poza tym brązową torebkę w podobnym rozmiarze już mam, a już w ogóle to przecież Nic nie kupię! Mimo to podejrzewam, że będzie mi się śniła po nocach ;)

Na -30% załapiemy się u Swarovskiego, którego kryształki uważam za równie dobrych przyjaciół kobiety, co diamenty ;) O ile jednak dobrze pamiętam, w zeszłym roku final sale osiągnęła pułap -50%, więc jeśli wpadło Wam coś w oko i lubicie ryzyko, warto poczekać. Ja spoglądam w stronę kolorowej bransoletki, międląc pod nosem moją najnowszą zakupową mantrę...  

Promocji jest oczywiście duuuużo więcej (sama wyhaczyłam dzisiaj dodatkowo małe co nieco z kategorii niekosmetycznej) i choćby z tego powodu moja noga raczej nie postanie więcej w żadnym sklepie - niskie ceny przyciągają tłumy ludzi i rodzą momentami naprawdę niezdrowe emocje. Dziękuję, postoję. Jak tylko odbiorę moją nową torebkę ;)

M.

Czytaj dalej »

20.12.13

Rozdanie na pożegnanie

Mało mnie tu ostatnio, bo jak każda szanująca się pani domu, mam kupę przedświątecznej roboty. Nie zapominajmy jednak, że poza Bożym Narodzeniem czeka nas jeszcze Nowy Rok! Dla mnie to świetna wiadomość, bo niecierpliwie czekam na wszystko, co ma mi on przynieść i z tej okazji, na pożegnanie roku 2013, ogłaszam 

ROZDANIE
Czytaj dalej »

17.12.13

Nic nie kupię!


Koniec roku to dla mnie nie tylko czas świąt, ale i postanowień noworocznych. Pierwszym - i najbardziej związanym z tematyką bloga - jest nowa polityka zakupowa, o której chcę Wam dzisiaj opowiedzieć, między innymi dlatego, że trend zatacza szerokie kręgi (patrz: Marta, Paulina). Chodzi zaś o to, by kupować mniej i bardziej z głową.
Czytaj dalej »

13.12.13

Dlaczego nie lubię olejku do demakijażu z The Body Shop? / Bonus

Czyli kontynuując rumiankowe rozważania o demakijażowej serii. Rumiankowego oczyszczenia wg TBS - poza chwalonym ostatnio przeze mnie masło-woskiem i płynem do demakijażu oczu -  dokonuje jeszcze 
Camomile Silky Cleansing Oil

czyli olejek do demakijażu. Zdecydowanie "moja" kategoria (kto chce sprawdzić: klik, klik).
Czytaj dalej »

9.12.13

Nowe oblicze demakijażu: rumiankowe masełko The Body Shop

Mało brakowało, a produkt, który Wam dzisiaj będę polecać wylądowałby w koszu na śmieci. Uratował go mój romans z Instagramem :) Tam bowiem dowiedziałam się, do czego tak naprawdę służy 

The Body Shop Camomile Sumptuous Cleansing Butter

Balsam to nie jest zbyt popularna forma produktu do demakijażu. W swojej ofercie ma taki na pewno Clinique, o innych szczerze mówiąc nie słyszałam, a tamtego nigdy nie kupiłam, głównie ze względu na cenę. Ten  z TBS trafił do mnie krótko po poście, w którym mówiłam o bodyszopowych nowościach

Czytaj dalej »

7.12.13

Słowo na niedzielę: Strike a pose!

Dziś o słowie mówionym, na które natrafiłam wchodząc na jeden z moich ulubionych blogów... modowych. Z góry uprzedzam, że blog prowadzi Amerykanka, słowo będzie więc nie tylko mówione, ale i obcojęzyczne.

Autorka poleciła czytelnikom prezentację wygłoszoną przez Amy Cuddy (na zdjęciu obok). Temat zainteresował mnie jako osobę a. źle znoszącą własne wystąpienia publiczne b. ustawicznie usiłującą wyplenić w sobie cechy, które mnie denerwują. Do dzisiaj pamiętam, co przeżywałam przed moją pierwszą prezentacją na konferencji ekspertów - było mocno niemiętowo, szczególnie, że kilka godzin przed wystąpieniem okazało się, że bardziej doświadczona w temacie i mająca zapewniać awaryjne wsparcie koleżanka jednak do mnie nie dołączy... Dzięki Bogu, stres dał mi ostatecznie takiego kopa, że wszystko wypadło cacy. 
Czytaj dalej »

6.12.13

Wyniki rozdania

Bardzo dziękuję Wam za zgłoszenia, dzięki którym moja lista lektur znacząco się wydłużyła. I o to - poza obdarowaniem kogoś fajną książką - mi chodziło :) 

A "Kalendarzyk niemałżeński" otrzymuje...






Czytaj dalej »

5.12.13

New in: pierwsze wrażenia

Czyli shoppingowa/prezentowa spowiedź z kilku ostatnich tygodni, z uwzględnieniem pierwszych bardzo wstępnych wrażeń.

Enjoy!
Czytaj dalej »

4.12.13

Mój peelingowy ulubieniec: wersja świąteczna

Która z Was oparłaby się cynamonowej wersji swego ulubieńca w kategorii peelingów drogeryjnych? Bo ja na pewno długo nie próbowałam :D 

Zestaw złożony z cukrowego peelingu DAX Perfecta SPA i masła do ciała o zapachu cynamonu wpadł mi w oko podczas ostatniej wizyty w Lidlu.
Czytaj dalej »

1.12.13

Wiosna i lato u China Glaze

Jak to zwykle bywa o tej coraz ciemniejszej i coraz zimniejszej porze roku, wszystkie lakieromaniaczki mogą poprawić sobie humor oglądając zapowiedzi przyszłorocznych kolekcji ulubionych marek. Ja nie mogłam nie zwrócić uwagi na propozycje z chińskiej stajni. Moje poszukiwania, w porządku chronologicznym, rozpoczęłam od...
Czytaj dalej »

30.11.13

Słowo na niedzielę: "Kalendarzyk niemałżeński" + coś dla Was

Lubię Dorotę Wellman, bo imponują mi konkretne babki. Konkretne, czyli inteligentne, ambitne, mądre życiowo, posiadające kręgosłup moralny. Tak odbieram panią Wellman po przeczytaniu kilku wywiadów (najnowszy w grudniowym Twoim Stylu, polecam!), oraz obejrzeniu jej jakieś kilkanaście razy na szklanym ekranie w różnych programach na te-fau-enie. Niestety nigdy nie miałam okazji poznać jej osobiście, ale nie tracę nadziei - gotowa bym była nawet się poświęcić i wystąpić w tym celu w DD TVN ;) 

Poza tym, Dorota Wellman napisała książkę. I o tej właśnie pozycji chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć.



Czytaj dalej »

29.11.13

Włosowe odkrycie roku / Czarny Piątek

You can call me many things, ale włosomaniaczką nie jestem na pewno. Być może, zgodnie z teorią mojej fryzjerki ("jak ktoś za bardzo zajmuje się włosami, sam je sobie niszczy") brak zwiększonej uwagi z mojej strony wychodzi moim kłaczkom na zdrowie. Oprócz opisywanych niedawno kłopotów z wypadaniem spowodowanych przez czynniki ode mnie niezależne (no, prawie niezależne ;) w zasadzie ja i mój skalp pozostajemy ze sobą w czułej przyjaźni. 

Co jednak nie oznacza, że nie muszę przy włosach robić absolutnie nic.

Czytaj dalej »

28.11.13

Stalowe espresso: OPI Warm me up

Słowo daję, żeby pokazać Wam ten lakier stanęłam na głowie - no, może nie tyle ja, co moje domostwo. Po pierwszej aplikacji bowiem gdzieś go wcisnęłam i absolutnie nie mogłam odnaleźć. Jak się później okazało, Warm me up został w samochodzie...

Malujecie czasem paznokcie w aucie?
Czytaj dalej »

26.11.13

Szukam chętnych...

... na zbiorowe zamówienie z NARSa. Moim obiektem pożądania jest wspominana niedawno paleta róży pt. Splendor in the Grass.

Cel jest zbożny - chcąc uniknąć wysokich kosztów przesyłki, szukam towarzystwa. Jeżeli interesuje Was zamówienie jakiegokolwiek produktu ze strony narscosmetics.eu, dajcie znać na beautybymojito@gmail.com. 

Razem możemy więcej ;)

M.
Czytaj dalej »

25.11.13

Elektryczna śliwka: China Glaze Rendezvous with You

Kto mnie zna ten wie, kto nie - ten się dowie. Lubię China Glaze. Lubię (kocham!) fiolety w makijażu. 

A mimo to, tym razem zachwyty będą umiarkowane... 


Czytaj dalej »

20.11.13

Ulubieńcy: Maybelline Dream Pure 8-in-1 BB Cream

Co prawda nie tak dawno pisałam o kosmetyku z gatunku ulubionych, ale ponieważ podobno zbliżaja się kolejna akcja pt. -40% na kolorówkę w Rossmanie pomyślałam, że warto polecić produkt, który przy tej okazji możecie nabyć, czyli tytułowy BB krem od Maybelline:


Moim zdaniem, warto, jeśli...
Czytaj dalej »

18.11.13

Post partum: jak nie wyłysieć (i nie zbankrutować)

Wpis dedykuję wszystkim paniom, które borykają się z problemem wypadania włosów - co prawda weszłam w Wasze buty dopiero z okazji ciąży i karmienia, ale wierzę, że produkty, które mi pomogły mają potencjał wobec wszystkich :)  U mnie rzecz wyglądała strasznie - włosy leciały garściami, a podczas kąpieli w wannie pływałam we włosowej zupie (yuk!). 

I wtedy pojawili się oni - szampon Yves Rocher i kuracja w ampułkach Joanny:

Oh-ho-ho it's magic!

Czytaj dalej »

15.11.13

Ulubieńcy: DAX Perfecta Spa Cukrowy Peeling do Ciała

Pamiętacie może jeden z moich bubli, solny peeling Perfecty? Cóż, jakiś czas temu odkryłam, że ma on cukrowego brata bliźniaka, który stoi po zupełnie przeciwnej stronie barykady. Oczywiście po doświadczeniach z solną maziają nie wpadłabym na to, żeby go kupić. Zrobiła to moja mama, a ja z ciekawości wsadziłam palucha do słoika i przepadłam :)

Nówka sztuka: peeling upakowany w... sama nie wiem, bobki? :D

Czytaj dalej »

14.11.13

Zapowiedź: OPI Gwen Stefani 2014

OPI nie próżnuje. Dzisiaj z maila od Victorias Beauty dowiedziałam się o przedsprzedaży pierwszej kolekcji w roku 2014, a będzie to edycja sygnowana nazwiskiem Gwen Stefani, którą uwielbiam za wszelkie dokonania artystyczne - muzyczne i modowe all the same.  


Kolekcja zawiera następujące kolory:
  • Hey Baby – jaskrawy róż (krem)
  • I Sing In Color – głęboka, soczysta jeżyna (krem)
  • Love.Angel.Music.Baby  - matowe złoto z dodatkiem satynowego połysku (półmat)
  • 4 in the Morning – satynowa czerń (półmat)
  • Push and Shove – chrom z lustrzanym wykończeniem (w  zestawie z bazą)
  • In True Stefani Fashion – srebrny brokat 
  • Over & Over A-Gwen - czerwień (w zestawie z ozdobami do paznokci)

Zestaw miniaturek zawiera cztery pierwsze kolory - zamówiłam, więc prawdopodobnie będę mogła je Wam niebawem pokazać "na żywo".
 
Swatche do obejrzenia tutaj, są wszystkie oprócz lustrzanego Push and Shove, z którym OPI strasznie się kryje (vide poniższy stand). Cóż, ma to być zapewne jakieś nadzwyczajne cudo... We'll see.

Co Wy na to, drogie lakieroholiczki?

M.

Czytaj dalej »

Oddam & sprzedam

ODDAM:


Lakier China Glaze kol. Sunday Funday:


Lakier Golden Rose Rich Color nr 48:


Róż Sleek kol. Pan Tao:

Jak & komu:

Obserwatorom mojego bloga. Jedna osoba może wybrać jedną rzecz, zgłaszając chęć w komentarzu pod niniejszym postem - kto pierwszy ten lepszy. Wysyłam na własny koszt, po otrzymaniu adresu kontaktowego, w przyszłym tygodniu.

SPRZEDAM:


Dwa powyższe zestawy. Szczegółów szukajcie tutaj; chęć negocjacji ceny przyjmuję na maila :) 

M.

Pe eS. Any Garfield fans out there??? ;)
Czytaj dalej »

8.11.13

Holiday Confetti: China Glaze Your Present Required

Czyli pozostajemy w tematyce lakierowej :)

Moją pierwszą myślą po obejrzeniu tego topu na żywo było nałożenie go na zwykły, biały lakier (u mnie jest to Sensique, ale nie oszukujmy się, any will do ;) 


Your Present Reqiured zawiera w sobie duże i średnie sześciokąty oraz malutkie okrągłe drobinki w:
  • bieli
  • fiolecie
  • elektrycznym niebieskim
  • miedzi
  • zółtym złocie
  • srebrze
Teoretycznie więc możliwości do kombinowania jest sporo, i na pewno coś jeszcze wpadnie mi do głowy. Tymczasem jednak zrealizowałam moją pierwszą myśl. Jak wyszło?





Szczerze mówiąc, liczyłam na bardziej spektakularny efekt, chociaż nie jest źle (o Waszych wrażeniach mam nadzieję poczytać w komentarzach). Do lakieru jako takiego mam jednak sporo zastrzeżeń:
  • baza, w której zawieszone są drobinki jest bardzo gęsta, ciężko równo rozprowadzić warstwę na paznokciu, jest "tępo".
  • standardowy chinkowy wąski pędzelek, który bardzo mi odpowiada w normalnych lakierach tutaj zwyczajnie się nie sprawdza (przy czym dużą rolę odgrywa tu wspomniana gęstość lakieru).
  • pędzelek łapie różną ilość drobinek. Ich równomierne rozprowadzenie na całej płytce wymaga dziabania pędzelkiem z dużą dozą skupienia.  
  • drobinki po nałożeniu są chropowate - top obowiązkowy - i, naturalnie, ciężko je zmyć.
Z drugiej strony, patrzę na to tak, że Your Present Reqiured nie jest lakierem do noszenia na codzień (at least, it's not MY style). Od święta można się ostatecznie trochę pogimnastykować. Jeśli zakładamy, że warto :)

Miłego piątku!

M.  
Czytaj dalej »

7.11.13

Jesienny sweterek: Essie, Don't Sweater It / Mojito via Instagram

W roli głównej: jeden z moich ulubionych jesiennych lakierów - pasujący do wszystkiego kremowy taupek od Essie :)




Lubię go nie tylko za kolor - chociaż to przede wszystkim. Don't Sweater It ma same zalety:
  • łatwo się aplikuje - moja szerokopędzelkowa wersja nakłada się dosłownie za jednym pociągnięciem
  • jedna warstwa w zasadzie kryje wszystko - choć ja z przyzwyczajenia i tak nakładam dwie :P
  • szybko wysycha
  • doskonale obywa się bez topu - nie potrzebuje wyrównań ani korekty niedociągnięć
  • jest trwały - mój egzemplarz kupiłam w ubiegłym roku i jak widać do dzisiaj daje radę :)
  • jest dostępny - a przynajmniej był, bo upolowałam go w starej dobrej superfarmie

Lakier ideał, choć w kolejce do tronu czekają już...

OPI Mariah Carey 2013, Warm Me Up

China Glaze Holiday 2013, Your Present Required

___________________

Z pełną świadomością zaniedbuję się ostatnio blogowo, a przyczyna nazywa się Instagram :) Wciągnęło mnie niczym bagno, i bardzo mi tam dobrze, choć nadal rozkminiam tajemnice obsługi. Jednocześnie zapraszam do odwiedzin i czekam na linki do Waszych kont :)


MojitoMoments 

Ściskam,
M.


Czytaj dalej »

5.11.13

Just do it - in 30 days

Czyli wyciskanie siódmych potów czas zacząć.


Odbębniwszy połóg mogę wreszcie wziąć się za siebie. Na początek za pomocą dobrej, wypróbowanej dywanówki pt. 30 days shred Jillian Michaels. Do tego zamierzam dokoptować sobie 30 days plank challenge. Plank po polsku nazywa się podpór przodem, a sam czalendż wygląda tak: 


Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć czas i siły, żeby przez najbliższe 30 dni rzetelnie trzymać się planu, by móc następnie docisnąć śrubkę ;)




Czytaj dalej »

31.10.13

Kontrowersja: NARS x Guy Bourdin / MAC: rehabilitacja

NARS jak NARS - jako słabo dostępny na rodzimym podwórku jest raczej mało popularny w polskiej blogosferze. Nie zmienia to faktu, że jak każda szanująca się marka makijażowa z białym logotypem na czarnym tle ;) wypuszcza kolekcje limitowane. Najnowsza, podzielona na dwie części, wykorzystuje na opakowaniach prace niejakiego Guy'a Bourdin.  







 
Jakoś tak mam, że kolaboracje sygnowane nic mi nie mówiącymi nazwiskami uważam za impuls do poszerzenia horyzontów i poznania promowanych w ten sposób osobowości. Tym razem rzecz jest naprawdę mocna, bo wspomniana kolekcja, z racji wybranego artysty wzbudziła zainteresowanie nie tylko beauty-oriented jednostek (patrz tutaj).

Kim był Guy Bourdin dowiecie się chociażby z Wikipedii, choć wpis ten właściwie nie wyjaśnia, w czym rzecz i skąd protesty. Przejrzałam więc zbiór jego prac dostępny na guybourdin.org Określiłabym je jako surrealistyczne, często mroczne i wywołujące niepokój. Z komentarza na stronie Temptalii wynika, że artysta często wykorzystywał motyw przemocy wobec kobiet. Podobno znany był również z niemal sadystycznych zachowań wobec swoich modelek.  

Czy jednak głosy dopatrujące się w kolekcji makijażu promowania przemocy wobec kobiet  nie są aby przesadzone? Czy może to stanowić wystarczający powód odmowy recenzowania produktów sygnowanych nazwiskiem kontrowersyjnego artysty? I'm wondering... Szczególnie, że prace wybrane na opakowania produktów akurat zaliczyłabym do tych mniej szokujących.

Z kolei sama kolekcja wpadła mi w oko li i jedynie z powodu palety róży pt. Splendor in the grass:

 
Jakiś czas temu postanowiłam sobie nie kupować więcej palet, o których z góry wiadomo, że nie wykorzystam zawartości w przynajmniej 85%. Temu zestawowi róży z rozświetlaczem daję setkę! Choć oprócz wyżej omówionej sprawy na przeszkodzie zakupowi stoi jeszcze konieczność zamówienia jej ze strony NARSa i zapłacenia jakiś koszmarnych pieniędzy za przesyłkę :( Ciągle się zastanawiam, czy warto - możecie pozastanawiać się ze mną, po obejrzeniu swatchy na MBB. Tak czy owak, launch nastąpi w najbliższy piątek, więc mam jeszcze okazję przespać się z tym pomysłem. 

M.

Pe eS. MAC zaczął zwracać kasę, a w ramach przeprosin - za każdy kupiony produkt pobiera jedynie złotówkę! I w ten magiczny sposób najdroższy Paint Pot świata stał się najtańszym produktem MACa jaki kiedykolwiek do mnie trafił :D
Czytaj dalej »
 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe