5.11.12

Sweet lips are made of this!

Pytanie: Z czym kojarzy Wam się tytuł posta? 

Znacie tę lekko demoniczną piosenkę Eurythmics z lat 80? Actually, piosenka jest starsza niż ja sama, LOL :) Współczesna wersja - moim zdaniem - powinna nawiązywać do hitu Beyonce (You can have a sweet liiiiip or a beautiful nightmare...)

Nie o muzyce my tu jednak prawić będziem. Bohaterem dzisiejszego dnia jest Sweet Lips Lip Scrub by Lush:


Ingrediencje:


Jak to zwykle w Lushu bywa: dużo dobra + wolny od prezerwatyw(ów).

W ferworze walki nie cyknęłam najbardziej oczywistego ujęcia, czyli zdjęcia samego produktu. Posiłkuję się zatem ukradzionym pożyczonym:

Źródło: http://sweetandbitterblog.blogspot.com/2011/12/for-love-of-scrubs-lush-sweet-lips.html

Same widzicie - żółty cukier. Słodziusi - przyjemniusi o lekko waniliowym - jak dla mnie - smaku. Sposobu użycia chyba nikomu tłumaczyć nie trzeba.
 
Co chyba najbardziej istotne - scrub jest bardzo skuteczny

Efektami dorównuje w zupełności produktowi, z którym się kojarzy na pierwszy rzut oka, czyli zwykłemu spożywczemu cukrowi, który mieszamy z jakimiś bardziej pielęgnującymi dodatkami et voila! Lip Scrub jak w mordkę...

Podsumowując: fajny gadżet (z naciskiem na słowo gadżet). Nie jest to coś, bez czego nie można żyć, ani czego nie da się zastąpić niczym innym. Ale skoro już mam, nie przepędzam, bo jest absolutnie uroczy i... no, taki fajny po prostu (wybaczcie brak polotu).

P.s. Jeśli nie przepadacie za słodyczami, Lush ma dla Was propozycję Lip Scrubu o smaku... popcornu :D



Sweet or salty for you, Ma'am? :)

M.







11 komentarzy:

  1. Ja nigdy nie mogę się opanować przed tym aby go nie jeść, dla mnie to gadżet idealny,bo jestem okropną gadżeciarą :D

    A widzisz, ja chyba wiem o którym podkładzie klinika mówisz.. jego butelka bardzo przypominam chyba DW, ale powiem Ci, że ja go używałam jakieś 5 lat temu kiedy to miałam mały wypadek, zdarły mi się wszystkie rzęsy i miałam potłuczoną twarz i jeżeli chodzi o zakrywanie potłuczeń nie miał sobie równych, ale teraz nie wiem czy by się sprawdził :D i powiedz, którego MACa uwielbiasz? ja się dałam namówić na Fixa.. a jednak moja miłość do prolongwear chyba jest większa :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się jakoś powstrzymuję ;) Też lubię takie cacka, ale jednak jestem w stanie przyznać, że obiektywnie rzecz ujmując - można bez nich żyć.

      Jak przeczytałam o Twoim wypadku włos mi się zjeżył (wszędzie)... Mój ówczesny Clinique też był jakoś mocno kryjący, więc możliwe, że ten sam. Moja obecna miłość to Mineralize (NIE Satinfinish) SPF 15 Foundation. Ale o tym cicho sza, bo należy mu się osobny post :)

      Czy Twoje pomadki MACowe suszą usta? Nie mogę się zdecydować, czy brnąć w temat po doświadczeniach z Tropical Mist... Liczę na podpowiedź.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Ja chyba zostanę przy cukrze demerara zmieszanym z odrobiną miodku. Taniej wychodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twojego sposobu też używałam i efekty były równie eleganckie. Więc - gadżet :)

      Usuń
  3. Lusha oczywiście nie mam, ale generalnie peeling do ust mam i zimą to dla mnie kosmetyk dosyć potrzebny. Ten widzę ma zupełnie inną konsystencję ... Ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cukier w słoiczku. Konsystencja dokładnie taka, jak cukrusów do ciała :)

      Usuń
  4. Sweet dreams are made of this...- teraz łazi za mną przez Ciebie :) mi przypomina cukier trzcinowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie myślałam, że komuś wmówię piosenkę tym postem ;) Jest bardziej melasowaty niż sam cukier (coś tam jednak mu domieszali). Buźka!

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Kiedy go kupowałam w Szwecji, sprzedawczyni powiedziała, że stosuje się go jako peeling do ust, suchych miejsc typu łokcie, a niektórzy kupują go po to, żeby jeść (serio!) :D

      Dlatego ja jestem ciekawa tego popcornu :D

      Usuń
  6. Jeśli nazwałaś ten scrub gadżetem to z wielkim 'uffffff..' mogę jednak poszukać czegoś tańszego. :> Jednak mniaaaaam.. Na samo wspomnienie o zapachu/smaku aż chce się ZJEŚĆ. :)

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe