10.11.12

Steel my heart, steel my soul...

... czyli pozostajemy w klimacie muzyki z lat 80 KLIK :)

Z kosmetycznego punktu widzenia, są to nazwy dwóch nowych lakierów Catrice:


Po powiększeniu zdjęcia zobaczycie dokładnie, co mnie w nich urzekło, czyli drobinki!  Zielono-niebieskie w śliwkowej, frostowej bazie (heart) i złote, zatopione w lawendzie.


 Mniam :)

Jednak, o zgrozo, lakiery na nakrętce oznaczone są tajemniczym ostrzeżeniem:


Cóż to znaczy? Otóż, ni mnie ni więcej - PÓŁMAT. O czym można się przekonać zakupiwszy i spróbowawszy. Na pierwszy ogień poszła dusza....


I tu niestety nastąpił zonk. Drobinki zginęły gdzieś po drodze. Spotkałam się z nimi ponownie dopiero podczas zmywania lakieru z paznokci. Shame. Nieco lepiej jest w przypadku serducha, ale o tym inną razą.


***

Co poza tym? Rozpoczęłam serię zabiegów cielesnych, z którymi nieodłącznie wiąże się dieta.

Nie cierpię diet.

Wybaczcie więc, jeśli przez jakiś czas będę nieco marudna i markotna...

M.

7 komentarzy:

  1. Zapraszam Kochana do Tagu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Done! Thx! Szkoda tylko, że teraz nie mogę zaprosić Ciebie...

      Usuń
  2. miałam krzyczeć, że muszę go mieć, ale skoro zasycha na półmat, to podziękuję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten akurat jak widać szału nie robi, chociaż ogólnie nie jestem przeciwniczką takiego wykończenia :)

      Usuń
  3. Hmmm, bardziej by mi się podobało, gdyby zostało takie drobinkowe i świecące :) Jakoś te maty nie wszystkie są ładne...

    OdpowiedzUsuń
  4. PS. oTAGowałam Cię, zapraszam do zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękować, już się "zemściłam" :)

      A drobinek też mi strasznie żal...

      Usuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe