21.11.12

Podajcie mi masło...

Ostatnio dni upływają mi dość monotonnie - kicham, prycham, dyszę, smarkam, poleguję to tam to siam. Konieczna okazała się wizyta u lekarza i - w konsekwencji - napad na pobliski SP, gdzie zakupiłam niezbędne lekarstwa, 3 kg balsamowanych Kleenexów (<3) i to, co najważniejsze, czyli porządny nawilżacz do ust. 

O którym już głośno w kosmetycznej blogosferze, bo mamy niekwestionowany niskobudżetowy hicior :) w postaci Nivea Lip Butter:


Gwoli rzetelności dokumentacji - tak wygląda w opakowaniu
Zamknięte w małej, metalowej i jakże uroczej puszeczce

Macane od dwóch dni
Suche fakty:

- no, może nie takie suche, bo nawilżenie jest fenomenalne! Masełko szybko się wchłania, ale nie zostawia na ustach "tafli", tj. nie błyszczy jak... bożonarodzeniowa bombka :) Dla mnie bomba (wręcz)

- konsystencja: masłowa właśnie, nie za płynna, nie za twarda. Wczoraj łaziłam z nim po mieście, w temperaturze ok. 5 st. nie stwardniał na kamień, zobaczymy, co będzie się działo zimą...

- zapach: ano, karmelowy. Początkowo chciałam wanilię/makadamię, ale nie było, więc - jako zadeklarowana fanka krówek (dietetyczny wzdech) poszłam w karmel. Zaznaczam i podkreślam - to jest zapach, a nie smak. Smaku brak :) Zresztą, zapach ulatnia się bardzo szybko, właściwie to czuć go pod nosem w trakcie aplikacji i wsio. Prócz karmelu i wanilii dostępne są jeszcze wariacje malinowa  i orydżinal (bezzapachowa, jak mniemam).

Dla mnie największym minusem jest opakowanie, zmuszające do dłubania w puszce. I nie chodzi mi tu bynajmniej o względy higieniczne, po prostu nie znoszę mieć upaćkanych palców. 

ALE... jest poza tym tak dobry, że jestem w stanie mu to wybaczyć - chociaż takich rzeczy nie wybaczam nigdy :P

Ingrediencje:


Cena: w tej (promocyjnej) chwili 7,99 zł - docelowo 10,99 zł.

Ogólnie: fajna rzecz. Póki co, nie rozstajemy się ze sobą nawet na chwilę :)

M.

Pe eS Konkurs trwa!


16 komentarzy:

  1. A mnie tam dłubanie nie przeszkadza, lubię, gdy masło ślizga się pod opuszkiem palca :)

    Co do meritum - pełna zgoda, produkt jest świetny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wbrew mojej niechęci do macania palcami, muszę Ci przyznać racje, fajne uczucie :)

      Usuń
  2. ale musi byc pachnący <3 ja używam bezzapachowego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten zapach naprawdę szybko znika. Ale i tak jest przyjemnie :)
      I co, jak wrażenia???

      Usuń
  3. kusisz! trzeba będzie się po niego wybrać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to szybko, bo jakoś ekspresowo znika z SP...

      Usuń
  4. Jestem strasznie ciekawa tego masełka, przeszkadza mi w nim forma aplikacji czyli wsadzenie i mazianie palcem. Fuj... zawsze coś mi za paznokcie wejdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój tajny sposób polega na nakładaniu paznokciem, od wierzchniej strony :) Dzięki temu nie trzeba trzymać jednego krótkiego pazura na okoliczność dłubania w kosmetycznych słoiczkach :D

      Przełam się, warto!

      Usuń
  5. Kusi mnie ta puszeczka. W sumie nie lubię takich macanych mazieł do Ciała, ale to to wygląda tak ładnie ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym właśnie chyba tkwi jego sekret - dobrze wygląda :)

      Usuń
  6. Pisałam o tych masełkach niedawno na swoim blogu. Jutro (mam nadzieję) wejdzie w moje posiadanie malinowa wersja. Już nie mogę się doczekać. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdrówka!
    A to maleństwo do ust brzmi smakowicie, choć piszesz, że bez smaku... Ale mimo wszystko Mniam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krówka w czystym wydaniu, chociaż tylko zapachowo i przez chwilę :)
      Thx :*

      Usuń
  8. Zastanawiałam się nad tą wersją. W sumie żałuję, ze jej nie wzięłam zamiast malinowej ;)

    Zdrówka życzę! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A malina też tak szybko wietrzeje? Bo karmel ulatnia się raz dwa :/
      Dzięki! :)

      Usuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe