12.11.12

Midtown Magic in China Town

Jak tam mija Wam poniedziałek? Mi całkiem poniedziałkowo, co oznacza, że a. nie chce mi się pracować b. jak już zaczęłam, czas popędził tak szybko, że już zaczyna się robić ciemno. Byłabym za odwołaniem przesunięcia czasowego w naszym pięknym kraju, co Wy na to?

Na dokładkę kosmetyczną blogosferę zdominowały ostatnio dwa tematy, którymi czuję się już nieco znużona - wszędzie tylko bondowe paznokcie i smocze perły. 

Basta.

Ogłaszam odwrót i powrót... do China Glaze :) 

Darzę te lakiery sentymentem, ponieważ od nich tak naprawdę rozpoczęła się moja przygoda w świecie kolorowych paznokci. Przedtem używałam tylko frenczowego Inglota nr 182. Na dzień dzisiejszy, moje China Town liczy osiem buteleczek:

Od lewej: Swing Baby, Fast Track, Cream Puff, Luxe and Lush (top)

Od lewej: Black Mesh Crackle Glaze (pękacz), Midtown Magic, Jungle Queen, Below Deck

Cyba widać, które darzę największą sympatią :)
 
Pięć powodów dla których lubię CG:

  1. Wąski pędzelek = bezproblemowa aplikacja, szczególnie przy krawędziach
  2. Trwałość - na goło szału nie ma, ale z topem (a tego nie unikam) spokojnie dorównują OPI
  3. Cena! Obecnie na VB jedna butelka kosztuje ok. 20 zł, czyli tyle, co rodzimy Inglot
  4. Wybór kolorów. Co prawda nowe kolekcje wychodzą rzadziej niż u OPI, ale zawsze można znaleźć jakiś pomysłowy odcień (tutaj moim zdaniem kuleje Essie)
  5. Żywotność. Widoczny na zdjęciach powyżej Cream Puff zakupiłam dobre trzy lata temu, a do dzisiaj śmiga bez problemu. Jestem przekonana, że większość z nich zużyję do końca (that is, o ile mi się nie znudzą :P)
Zgodnie z polityką odwrotu, dziś noszę Midtown Magic, czyli czarnobordową bazę ozdobioną opalizującymi miedzianymi i zielonymi drobinkami: 


Jak to zwykle bywa, drobinki najlepiej widać w pełnym słońcu, którego dzisiaj w 3mieście brak :)
Tymczasem czekam na nowy nabytek do stadka pochodzący z kolekcji (nareszcie!) świątecznej :D

M.

P.s. Wiadomość dla gronka: czekam właśnie na paczkę z nagrodą do konkursu - żeby nie było, że M. rzuca słowa na wiatr! :)

14 komentarzy:

  1. Kolor, który masz na paznokciach jest fenomenalny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy rząd mi się podoba :) Miałam z Golden Rose miniaturkę, która w opakowaniu wyglądała podobnie ale na paznokciu robiła sie przezroczysta :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To takie moje dwie twarze, jedna naturalna, druga mroczna ;)

      A jaki to był nr GR?

      Usuń
  3. z chinek mam kilka, ale bardziej zdecydowane kolorki i kremy, które kocham miłością wzajemną :P ten czarny całkiem, całkiem - ostatnio mam frika znów na czernie :)a noszę teraz takie bajeczne fioletowe lustereczko, planuję zrobić wrzutę na bloga, ale słońca w Crk też brak..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrób koniecznie, wszelkie fiolety przygarniam i importuję z zapałem :)

      Co zrobisz, jesień... Ech :)

      Usuń
  4. No w końcu coś na przekór:)Chinka na Twoich paznokciach jest śliczna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, miałam nadzieję, że ktoś doceni mój zryw powstańczy ;)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Wybór własny, ale jak tak patrzę, to małe trochę stadko...

      Usuń
  6. Haha! Nie ma to jak kosmetyki ekskluzywne ;P, ale kolorki muszę przyznać wyglądają naprawdę fajnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, co ma z tym wspólnego link... Kolory - moje ulubione naocznie :)

      Usuń
  7. brokacik nazywa isę I am not lion

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za odp., bo właśnie chwycił mnie ten lew za serce i nie puszcza :)

      Usuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe