3.11.12

Bang! Bang! (Carine Roitfeld x MAC - Lipstick in Tropical Mist)

Nabój, jak nic! - pomyślałam sobie po otwarciu paczuszki z moją pierwszą MACową szminką...



 Jak wiadomo, limitowane edycje kosmetyków wypuszczane są przez podstępne koncerny po to, żeby przyprawiać o mocniejsze bicie serc, doić kieszenie i portfele oraz skłaniać do gigantycznych nieraz wysiłków mających na celu zdobycie tego lub owego mazidła, bez którego ABSOLUTNIE nie możemy dalej żyć :)

Idąc na fali tego co wyżej wspomniane, jako osoba oddalona od najbliższego MACa o jakieś 350 km, Tropikalną Mgłę nabyłam na ebayu. Miał być półprzezroczysty nudziak...


... i jest. Efekt jest baaardzo delikatny Nie przepadam za kryjącymi szminkami w tym kolorze, efekt jest jak dla mnie zbyt wyrazisty - więc subtelność Mgły mi osobiście jak najbardziej odpowiada.


Nie odpowiadają mi natomiast dwie inne rzeczy (abstrahując od ceny :P).

Mianowicie - szminka niesamowicie przesusza usta. Chociaż próbowałam bardzo usilnie zwalić winę na świeżo odpalone kaloryfery i ogólną suchość atmosfery w domu, długo nie dało się tego ukryć. Łudziłam się jeszcze przez moment, że może to tylko ta jedna limitowana szminka ma takie dziadowskie działanie (dawno temu napaliłam się bowiem na powszechnie dostępną Sandy B), jednak po recenzji  Shopaholic Dream nadzieja padła wijąc się w śmiertelnych konwulsjach :/

Jakby tego było mało - jest również niezwykle nietrwała. Nie, żeby nie przetrwała napicia się wody ze szklanki. Nie dotrwa nawet tyle, żeby zdążyć szklankę napełnić.  Jakikolwiek balsam nawilżający nałożony pod spód celem problemu nr 1 jeszcze pogarsza sprawę. No i powiedzcie mi, jak z tym żyć???

Sorry, Mrs. Roitfeld. 

Ten nabój to niewypał.

M.

10 komentarzy:

  1. Faktycznie mgiełka, no szkoda, że zawiodła :( używam teraz z serii lustrzanej Hugh Me i też trwałością nie grzeszy, prawdę mówiąc zostawiam ją na każdej szklance, więc na początku przynajmniej wiem, że jest, ale ust mi na pewno nie wysusza (nie nadaję na nią bo sama ją sobie wybrałam mając setkę innych) :P Ale faktycznie prawda jest taka, że za tą cenę można już pogrymasić i raczej takie strzały kulą w płot nie powinny mieć miejsca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.s. nie chcę być zanadto wścibska, ale co to za gustowny tatuaż ma moja koleżanka? podoba mi się:) prawdziwy?

      Usuń
    2. Strzał kulą w płot - dokładnie :D

      Tatuaż (jak najbardziej prawdziwy) przedstawia inicjał mojego pierworodnego (i jak na razie ostatniego) synka - czeka jeszcze (tatuaż, nie synek) na korektę, ale to dopiero za trzy tygodnie.

      Cieszę się, że się podoba, ja go uwielbiam :D

      Usuń
  2. Fajnie, że obiektywna recenzja! A lubie takie szminki, delikatne i nie za mocno kryjące. Ale bez przesuszania i krótkiej trwałości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko loko. U mnie buble mogą zawsze liczyć na ciepłe słowo :)

      Nietrwałość o dziwo jeszcze bym zniesła. Ale przesuszanie - NO NO NO!

      Usuń
  3. kolorek totalnie nie dla mnie, ja uwielbiam z MACa mocne, przyciągające kolory, takie mnie nie kręcą, w ogóle :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, że nudziaki Cię nudzą :)

      A czy Twoje MACowe - kolorowe też zamieniają usta w wiórowatą pustynię? Bo nie wiem, zdobywać tę Sandy czy nie :/

      Usuń
    2. A w ogóle to welcome back, już myślałam, że mi się blogrol popsuł, że Brain for Sale nic nie publikuje :)

      Usuń
  4. Kochana kolor nie mój, mało tego... ja chyba nie dorosłam jeszcze do MACa, bo nie mam żadnego kosmetyku z tej firmy, ale to chyba dobrze, bo podobno potwornie uzależnia;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, ciężko powiedzieć jak to jest z tym uzależnieniem. Jak dotąd miałam do czynienia z sześcioma produktami, w trzech jestem absolutnie zakochana, jeden może być, dwa (w tym wspomniana wyżej szminka) totalnie mi nie leżą (o drugim na pewno wkrótce napiszę).

      Ale nie zmienia to faktu, że moja MACowa chciej-lista liczy sobie jakieś 10 pozycji :D Oceń więc sama jak to jest.

      Jeśli chodzi o 3miasto, podobno MAC ma do nas dotrzeć w przyszłym roku. Wtedy to już nic Cię nie uratuje :D

      Usuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe