29.11.12

Vox Populi: Frosted Mani

Okropne jesteście i tyle! W poprzednim poście chciałam Wam zaprezentować genialne cienie do oczu i co? 

I figa, całą uwagę skupił na sobie lakier i moje brwi. O tych drugich zamierzam wkrótce zdradzić Wam całą prawdę, która wcale nie jest tak radosna i kolorowa jakby się mogło wydawać...

Tymczasem jednak skupmy się nad Migoczącym Śniegiem z najnowszej, świątecznej kolekcji China Glaze:

China Glaze Glistening Snow, kolekcja Holiday Joy 2012

Holo, że oczy bolo ;) Jednak nie takie zwyczajne. Po nałożeniu nie uzyskujemy bowiem gładkiej holograficznej tafli. Jest to raczej bardzo drobno zmielony holograficzny piasek.

Fakty:
- Aplikacja: bezproblemowa
- Krycie: pełne. Wystarczy nawet jedna warstwa, na pewno nie jest to top coat
 - Wykończenie: zasycha na lekko szorstki... mat! Bez światła jest to efekt srebrnomlecznej bieli, jakiekolwiek światło wywołuje eksplozję barw :)

Na palecie bez topu, za to w doborowym towarzystwie :)

Oczywiście zawsze możemy wspomóc się topem :)

Mój pomysł na mani z jego zastosowaniem: ciemne paznokcie z oszronionymi lub, jak kto woli, maczanymi w migoczącym śniegu końcówkami :)



Essie Midnight Cami + China Glaze Glistening Snow






You like?

M.


Czytaj dalej »

27.11.12

Benefit Sunday Funday: Oczy

Póki co, do UD Naked Basics tylko wzdycham (dziękuję, że wzdychacie razem ze mną :D), ale w międzyczasie, na osłodę testuję sobie cichaczem paletę, a właściwie zestaw Benefitu Sunday Fundy. O, taki:


Dla mnie zestawy są genialnym rozwiązaniem problemu pod tytułem: Jak to zrobić, żeby spróbować różnych produktów nie pustosząc portfela i nie doprowadzając Małża do czarnej rozpaczy? 

Sunday Funday pozwolił mi na posmakowanie tego, co następuje (i o czym będę opowiadać w najbliższym czasie):


A zatem: cienie naoczne na start!


Jest ich cztery, wszystkie o perłowym wykończeniu. Najbardziej zaskakujący okazał się szampanek, który  nie jest jakimśtam sobie zwykłym beżem, o nie! Pięknie mieni się na zielono, co na własne potrzeby nazywam efektem rybiej łuski (znacie?) - niestety, chyba zbyt marny ze mnie fotograf, żeby uchwycić to na zdjęciach (sorry).

Urocze słocze:

Od lewej: Shimmering Bronze, Light Champagne, Pink Satin, Pretty in Plum

Na początek współpraca szła nam opornie, nasze stosunki uległy poprawie dopiero po nałożeniu cieni na bazę. Ale wtedy rozbłysła supernowa, i padłam rażona doskonałością tego produktu! :D 

- Kolory: rzecz gustu, dla mnie brązy i fiolety to absolutna podstawa makijażu. Zawsze można sobie wybrać inne :)
- Pigmentacja: bardzo dobra. I już.
- Trwałość: absolutny zachwyt! Na bazie Art Deco spokojnie 9-10 godzin, na DAXie ok. 7. Jak znacie coś lepszego w tej kategorii, czekam na cynk :)

W akcji:

Z lewej: Bronze+Champagne, z prawej: Pink+Plum. Ot, co blogowanie robi z człowiekiem - chodzę po domu z różnymi oczami :D

Encore une fois: Satin Pink + Pretty In Plum 

Shimmering Bronze + Ligth Champagne (Ach, ta niesforna brew!)

Efekt delikatny, a jednak widoczny, czyli tak jak tygryski lubią najbardziej :)
 
Może tylko paść pytanie, na grzyb Wam recenzja palety, której (o ile mi wiadomo) w PL nie było i już nie będzie Otóż, spójrzcie na to jak na recenzję benefitowych cieni jako takich. Najlepszych, z jakimi zetknęłam się w ciągu ostatnich paru miesięcy (jak nie lat, LOL!).

Mnie na pewno czeka wizyta w Sephorze, jak tylko wykończę cienie z zestawu. Przy obecnej częstotliwości używania może to nastąpić bardzo szybko...

M.

Pe eS. Dotarł już do Was pierwszy śnieg? Do mnie tak, zamknięty w małej, znanej niektórym skądinąd buteleczce...

China Glaze Glistening Snow, kolekcja Holiday Joy 2012

Nie mam kompletnie pojęcia, jak go złapać aparatem, żebyście mogły razem ze mną zachwycić się hologramowym efektem... Póki co, zmykam do kuchni wyczarować spaghetti, a Wam życzę miłego dnia! 

M.


Czytaj dalej »

26.11.12

Preview: Urban Decay Naked Basics

Czyli paleta sześciu matowych cieni, uzupełniająca Naked i Naked 2...

Zdjęcia pochodzą ze strony http://www.musingsofamuse.com/2012/11/urban-decay-naked-basics.html
Szczerze mówiąc, maty to właśnie to, czego brakuje mi w Dwójce... Kto wie, co z tego wyniknie :)

Co Wy na to? Wzdychamy???

:D

M.
Czytaj dalej »

Ogłoszenie parafialne

Nie lubię długo czekać na jakiekolwiek wyniki, więc postanowiłam, że swoje podam Wam tak, żeby były do porannej kawy.

Ponieważ wiem już, kto nie powinien jej pić, coby się nie zachłysnąć ze szczęścia :)


Na początek podziękowania - dla Was, za wszystkie zgłoszenia. Beznadziejne jest tylko to, że wygrać mogła tylko jedna osoba, a ja najchętniej nagrodziłabym prawie każdą z Was...

Gwoli wyjaśnienia - zadając pytanie konkursowe nie miałam na celu taplania się w komplementach (nooooo, może odrobinę ;) Chciałam po prostu spojrzeć na swój blog Waszymi oczami. Chyba się udało.

Nie przedłużając ponad miarę - kosmetyki Korres pojadą do 


Zobaczcie same, że nie mogło być inaczej:

Co sprawia, że (po)lubisz zaglądać na blog Mojito?
 
Odpowiedź jest na wskroś oczywista: bo lubię się upijać, tffffu [na psa urok] upajać :> pięknymi zdjęciami i zwiewną treścią. 
Znajduję tu wszelkie podstawowe składniki do tego by mieć chęć powracać w to miejsce:
  • białe tło
  • szczyptę słodyczy
  • nieco gorzkich niczym limonka słów
  • świeże spojrzenie
  • wodę ale na pewno nie sodową, która mogłaby uderzyć do głowy
  • kruszony lód by nieco ostudzić emocje
Mikstura doskonała?

Mam nadzieję, że tak, i że wszystkie będziecie się dalej upajać razem ze mną :)

Ściskam mocno i raz jeszcze dziękuję!

M.

Czytaj dalej »

25.11.12

Błotkowy mani

Jeśli chodzi o lakiery, w obecnym sezonie niezaprzeczalnie królują błotniaste fioleto-brązy. Zamiast tworzyć osobne posty, pomyślałam, że pokażę Wam wszystko co posiadam w tym temacie za jednym zamachem.  W ten sposób powstał taki oto skittles :)









Wystąpili:

CG Jungle Queen, Catrice Steel My Soul (więcej), Essie Don't Sweater It, CG Below Deck

Dla mnie gwiazdą nr 1 jest brązowy "sweterek", opowiem Wam niedługo czemu :)
 Teraz już pewnie jest jasne, czemu tak długo dumam nad zakupem Essiakowych Czynczyla i Demure Vix... Szczerze mówiąc, to nie przepadam za posiadaniem lakierowych dupków, mam wrażenie, że dwa razy zapłaciłam za to samo :)

Wydaje mi się więc, że moja błotkowa kolekcja jest z grubsza kompletna :D

Lubicie błotka?

M.

Pe eS Przypominam o konkursie, który kończy się dzisiaj  o północy! :)


Czytaj dalej »

23.11.12

Polish Alert

Uwaga, uwaga!

Tylko dzisiaj z okazji Czarnego Piątku w VB obniżka cen wybranego asortymentu o 20%!

Dotyczy m.in. kolekcji:
- CG Safari, Hunger Games, Holiday Joy, Summer Neons, Bohemian, Eye Candy
- OPI Skyfall, NYC Ballet, Holland, Germany, Spiderman, Nicki Minaj, Muppets
oraz niektórych lakierów Essie

Kto się jeszcze nie zraził mega długim czasem dostawy proszony jest o udanie się na odnośną stronę i załadowania koszyka wybranymi towarami :)

M.
Czytaj dalej »

21.11.12

Lush Times, The Summer Issue 2012

Nie wiem, czy wiecie, ale w sklepach Lusha można też dostać ezglemplarz Timesa...



Czytaj dalej »

Podajcie mi masło...

Ostatnio dni upływają mi dość monotonnie - kicham, prycham, dyszę, smarkam, poleguję to tam to siam. Konieczna okazała się wizyta u lekarza i - w konsekwencji - napad na pobliski SP, gdzie zakupiłam niezbędne lekarstwa, 3 kg balsamowanych Kleenexów (<3) i to, co najważniejsze, czyli porządny nawilżacz do ust. 

O którym już głośno w kosmetycznej blogosferze, bo mamy niekwestionowany niskobudżetowy hicior :) w postaci Nivea Lip Butter:


Gwoli rzetelności dokumentacji - tak wygląda w opakowaniu
Zamknięte w małej, metalowej i jakże uroczej puszeczce

Macane od dwóch dni
Suche fakty:

- no, może nie takie suche, bo nawilżenie jest fenomenalne! Masełko szybko się wchłania, ale nie zostawia na ustach "tafli", tj. nie błyszczy jak... bożonarodzeniowa bombka :) Dla mnie bomba (wręcz)

- konsystencja: masłowa właśnie, nie za płynna, nie za twarda. Wczoraj łaziłam z nim po mieście, w temperaturze ok. 5 st. nie stwardniał na kamień, zobaczymy, co będzie się działo zimą...

- zapach: ano, karmelowy. Początkowo chciałam wanilię/makadamię, ale nie było, więc - jako zadeklarowana fanka krówek (dietetyczny wzdech) poszłam w karmel. Zaznaczam i podkreślam - to jest zapach, a nie smak. Smaku brak :) Zresztą, zapach ulatnia się bardzo szybko, właściwie to czuć go pod nosem w trakcie aplikacji i wsio. Prócz karmelu i wanilii dostępne są jeszcze wariacje malinowa  i orydżinal (bezzapachowa, jak mniemam).

Dla mnie największym minusem jest opakowanie, zmuszające do dłubania w puszce. I nie chodzi mi tu bynajmniej o względy higieniczne, po prostu nie znoszę mieć upaćkanych palców. 

ALE... jest poza tym tak dobry, że jestem w stanie mu to wybaczyć - chociaż takich rzeczy nie wybaczam nigdy :P

Ingrediencje:


Cena: w tej (promocyjnej) chwili 7,99 zł - docelowo 10,99 zł.

Ogólnie: fajna rzecz. Póki co, nie rozstajemy się ze sobą nawet na chwilę :)

M.

Pe eS Konkurs trwa!


Czytaj dalej »

18.11.12

"K" jak rozdanie

Hu ha, jesień zła! Zimno, ciemno, nieprzyjemno... Nie lubię listopada, co tu dużo ukrywać - odliczam dni do 1 grudnia, od którego zacznę odliczać do Bożego Narodzenia... I'm totally a Christmas person!

Póki co, umilam sobie czas na różne sposoby, także dokonując nowych kosmetycznych odkryć. Lubię szczególnie takie, o których nie piszą wszyscy naokoło ;) Idąc tym tropem, postanowiłam wypróbować makijażowe smakołyki greckiej marki Korres.

O filozofii Korres słów kilka:

"Korres Natural Products to grecka marka naturalnych kosmetyków pielęgnacyjnych, której historia wiąże się z powstaniem pierwszej apteki homeopatycznej w Atenach. Korres Natural Products wykorzystuje w kosmetologii swoje bogate doświadczenie w produkcji leków homeopatycznych oraz wiedzę o korzystnych właściwościach naturalnych składników. Marka posiada w swoim portfolio szeroką linię naturalnych kosmetyków do pielęgnacji skóry oraz kosmetyków do makijażu."*

W moje łapki wpadły następujące produkty:




Korres Sunflower & Evening Primrose Eyeshadow, kol. 36 Brun. Z lewej w cieniu, z prawej w świetle - tutaj (w powiększeniu) widać rdzawe drobinki, pięknie rozświetlające oko.


Błyszczyk z olejkiem wiśniowym, kol. 30 Nude Beige i maskara z prowitaminą B5 i woskiem z otrąb ryżowych i (duże i małe opakowanie),kol. 01 Black  



Kredki do oczu: Eyeliner Pencil, kol. 02 Brown i Soft Eyeliner Pencil, kol. 1S Black


W najbliższym czasie zamierzam bardzo intensywnie testować te naturalne cuda, ciekawa jestem zwłaszcza ich trwałości i efektów pielęgnacyjnych.

I tu następuje moment kulminacyjny, na który (mam nadzieję) wszyscy czekali!

(Fanfary!!!)

Do testowania zapraszam również Was, drogie obserwowaczki!

Zgodnie z zapowiedzią, z okazji mini (mikro?) jubileuszu gronka - które nota bene zdążyło już rozrosnąć się niepomiernie, ogłaszam konkurs!

ZASADY

1. Do konkursu zapraszam publicznych obserwatorów mojego bloga.

2. Aby wziąć udział należy odpowiedzieć na pytanie: 
"Co sprawia, że lubisz zaglądać na blog Mojito?"

3. Na odpowiedzi czekam pod adresem: beautybymojito@gmail.com do końca (tj. do godz. 0.00) dnia 25.11.2012 r.  

3. Nagrodą jest zestaw kosmetyków do makijażu marki Korres.**




Zapraszam serdecznie!

M.

*Żródło: sephora.pl
**Kosmetyki są nowe, oryginalne i zasponsorowane przez organizatora konkursu.
Czytaj dalej »

13.11.12

Oto jest pytanie

Kojarzycie taki program, w którym publiczność w studio podzielonym na dwie części odpowiadające "NIE" i "TAK" decydowała o losach bohaterów danej historii, przesiadając się po odsłonach kolejnych części fabuły na wybraną stronę? Za cholerę nie pamiętam, jaki był tytuł (i myśl przewodnia twórcy), nevertheless...

Let's play :)

Pytanie: Czy te dwie kredki można uznać za odpowiedniki?

Sephora Flashy Liner Waterproof / flashy black purple i MAC Eye Kohl / Prunella
Nie sadzę, żeby ktokolwiek ryzykował odpowiedź (a żeby ruszył tyłek na którąkolwiek ze stron to już w ogóle na pewno nie) na podstawie cech zewnętrznych. Zbadajmy zatem sprawę głębiej...

Góra: Sephora, dół: MAC
Róż i fiolet? No way :)

(Publiczność masowo przesiada się na stronę "NIE")

Dobry program telewizyjny nie może się jednak obyć bez nagłych i jakże nieprzewidywalnych zwrotów akcji :)


 
(Publiczność masowo przechodzi na stronę "TAK")

Nie będę pytać, dlaczego się przesiadacie - na skórze kolory są do siebie łudząco podobne. Górna krecha (może odrobinę bardziej brązowa) to MAC, dolna (może nieco mocniej w kierunku fioletu) - poczciwa Sephora.  

A naocznie...

Hello:D  
Z lewej Sephora, z prawej MAC
(Publiczność biega w popłochu po studio, nie mogąc podjąć ostatecznej decyzji)

Ja sama nie ma pojęcia. Czasami kredki wydają się być identyczne, pod innym kątem, światłem, etc. widać jednak różnicę.
  
Dla zainteresowanych kupnem, dorzucam garść faktów:

  1. Cena: Sephora - 30 zł, MAC - 60 zł
  2. Gramatura: Sephora - 1,14 g, MAC - 1,36 g
  3. Niby obie kredki reprezentują mięciuszki, ale kredka z Sephory jest zdecydowanie bardziej plastyczna
  4. Trwałość: obie są podobnej zdartości, jednak nieco lepszy pod tym względem jest MAC 
To co, jest ten dupe, czy go nie ma?

(Dżingiel i napisy końcowe)

M.









Czytaj dalej »

12.11.12

Midtown Magic in China Town

Jak tam mija Wam poniedziałek? Mi całkiem poniedziałkowo, co oznacza, że a. nie chce mi się pracować b. jak już zaczęłam, czas popędził tak szybko, że już zaczyna się robić ciemno. Byłabym za odwołaniem przesunięcia czasowego w naszym pięknym kraju, co Wy na to?

Na dokładkę kosmetyczną blogosferę zdominowały ostatnio dwa tematy, którymi czuję się już nieco znużona - wszędzie tylko bondowe paznokcie i smocze perły. 

Basta.

Ogłaszam odwrót i powrót... do China Glaze :) 

Darzę te lakiery sentymentem, ponieważ od nich tak naprawdę rozpoczęła się moja przygoda w świecie kolorowych paznokci. Przedtem używałam tylko frenczowego Inglota nr 182. Na dzień dzisiejszy, moje China Town liczy osiem buteleczek:

Od lewej: Swing Baby, Fast Track, Cream Puff, Luxe and Lush (top)

Od lewej: Black Mesh Crackle Glaze (pękacz), Midtown Magic, Jungle Queen, Below Deck

Cyba widać, które darzę największą sympatią :)
 
Pięć powodów dla których lubię CG:

  1. Wąski pędzelek = bezproblemowa aplikacja, szczególnie przy krawędziach
  2. Trwałość - na goło szału nie ma, ale z topem (a tego nie unikam) spokojnie dorównują OPI
  3. Cena! Obecnie na VB jedna butelka kosztuje ok. 20 zł, czyli tyle, co rodzimy Inglot
  4. Wybór kolorów. Co prawda nowe kolekcje wychodzą rzadziej niż u OPI, ale zawsze można znaleźć jakiś pomysłowy odcień (tutaj moim zdaniem kuleje Essie)
  5. Żywotność. Widoczny na zdjęciach powyżej Cream Puff zakupiłam dobre trzy lata temu, a do dzisiaj śmiga bez problemu. Jestem przekonana, że większość z nich zużyję do końca (that is, o ile mi się nie znudzą :P)
Zgodnie z polityką odwrotu, dziś noszę Midtown Magic, czyli czarnobordową bazę ozdobioną opalizującymi miedzianymi i zielonymi drobinkami: 


Jak to zwykle bywa, drobinki najlepiej widać w pełnym słońcu, którego dzisiaj w 3mieście brak :)
Tymczasem czekam na nowy nabytek do stadka pochodzący z kolekcji (nareszcie!) świątecznej :D

M.

P.s. Wiadomość dla gronka: czekam właśnie na paczkę z nagrodą do konkursu - żeby nie było, że M. rzuca słowa na wiatr! :)
Czytaj dalej »

Wieczór z tagiem :)

Nawet podwójnym :)


Za zaproszenie dziękuję Llorandare i Reni. Dziewczyny zaproponowały dwa zestawy pytań, jeśli chcecie dowiedzieć się o mnie czegoś więcej - now is the time

Dla porządku - najpierw zasady: 

Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Na początek pytania od Llorandare:

1. Jaki jest Twój absolutny kosmetyk wszechczasów?
Nie umiem wybrać jednego. Mam kilku ulubieńców w różnych kategoriach, nie da się tego porównać. 

2. Czy bywasz zazdrosna?
Tak. Zostałam kiedyś perfidnie zdradzona (o czym dowiedziałam się na długo po rozstaniu, ale i tak do dzisiaj nie mieści mi się to w głowie) i teraz mam czasem odruchy dmuchania na zimne. Jednak bez przesady, więc "bywasz" jest tu bardzo odpowiednim słowem.

3. Do czego masz największy sentyment?
Do miejsc.

4. Jaki rodzaj muzyki lubisz najbardziej?
Słucham bardzo różnej muzyki, zależnie od nastroju. Kiedyś hip hop & ragga (dancehall rulez!).

5. Co najbardziej cenisz u plci przeciwnej, a czego nie znosisz?
a. poczucie odpowiedzialności i opiekuńczość b. malkontenctwa i niezaradności życiowej

6. Gdzie i dlaczego chcialabys mieszkac na stale?
Włochy - kocham kulturę, język, ludzi, klimat, jedzenie, no, po prostu wszystko!
Szwecja - za piękne krajobrazy, niesamowitych ludzi i bombowe pakiety socjalne związane z rodzicielstwem :)

7. Co najbardziej lubisz w swoim wygladzie?
Nos i tatuaże (ale nie na nosie) :)

8. Jaki jest Twoj sposob na chandre?
Siłownia. Kiedyś powiedziałabym, że jeszcze czekolada, ale odkąd jestem na diecie nie używam tego słowa :D

9. Ciche dni, czy szybkie przeprosiny?
Wolę szybkie przeprosiny. Ale dostać. Sama potrafię się zaprzeć jak koza :)

10. Co najbardziej Cie mobilizuje do działania?
Presja czasu i synek :)

11. Co bys bez wahania w sobie zmienila, gdybys miala taka mozliwosc?
Uda. Zbyt krótkie, zbyt masywne i w ogóle do niczego. Czekam właśnie, aż ktoś opracuje odpowiednią technologię wydłużania i wyszczuplania kończyn, aby wziąć udział w testach na ludziach :)

Runda druga - pytania od Reni:

1. Jesteś szczęśliwa, gdy patrzę na moje dziecko :)

2. Najbardziej lubisz spędzać sobotni wieczór w domu

3. Kosmetyk, bez którego nie ruszysz się z domu podkład i maskara.

4. Szczerość czy grzeczność ? Szczerość, niestety...

5. Denerwuje Cię, gdy ... oj, wiele rzeczy. Zbyt wiele, żeby je tu wymieniać ;)

6. Najwspanialsze wakacje w swoim życiu spędziłaś żeglując na Cykladach z moim wtedy-jeszcze-nie-Małżem

7. Filmowy wyciskacz łez czy krwawy horror ? Horror! Koniecznie oglądany zza ramienia mojego mężczyzny :D

8. Twój ulubiony kolor to fiolet i tylko fiolet!

9. Książka czy film, który wywarł na Tobie największe wrażenie Ostatnio "W ciemności" A. Holland.

10. Sytuacja, w której zjeżył Ci się włos Byłam świadkiem wypadku motocyklowego, na dwa auta prze moim - widziałam frunącego w niebo motocyklistę i motor... Do dzisiaj mi się jeży wszystko na wspomnienie tego dnia :/ 

11. Twój najbardziej upragniony muszmieć kosmetyczny Ciężko orzec, bo w zasadzie zawsze mam listę, którą konsekwentnie realizuję. Obecnie jest na niej z 10 produktów MACa, Coralista i Advanced Night Repair od EL :)

Moje pytania:
1. Twój lakier wszechczasów? 
2. Twój największy przekręt?
3. Ukochana maskotka z dzieciństwa?
4. Czego naprawdę nienawidzisz jeść?
5. Co sądzisz o konkursach piękności?
6. Skok ze spadochronem (T/N)?
7. OPI, Essie, czy CG (a może coś innego)?
8. Jaka jest najtrudniejsza umiejętność, jaką udało Ci się opanować?
9. Jakim składnikiem kosmetyku/zapachu można Cię "kupić"?
10. Gry planszowe (T/N)?
11. Książka czy film?
Tag w moim wydaniu wędruje do:

http://queeeniak.blogspot.com/
http://zoskaijejswiat.blogspot.com/
http://lakierowa-mania-mani.blogspot.com/
http://picolaworld.blogspot.com/
http://bambiaboutbeauty.blogspot.com/
http://urbanstateofmind.blogspot.com/ (tej pani popularności nie brakuje, ale jestem ciekawa ewentualnych odpowiedzi :)

I moje ostanie odkrycia :)
http://adasbeauty.blogspot.com/
http://urodologia.blogspot.com/

I wsio :)

Baci,
M.
Czytaj dalej »

10.11.12

Steel my heart, steel my soul...

... czyli pozostajemy w klimacie muzyki z lat 80 KLIK :)

Z kosmetycznego punktu widzenia, są to nazwy dwóch nowych lakierów Catrice:


Po powiększeniu zdjęcia zobaczycie dokładnie, co mnie w nich urzekło, czyli drobinki!  Zielono-niebieskie w śliwkowej, frostowej bazie (heart) i złote, zatopione w lawendzie.


 Mniam :)

Jednak, o zgrozo, lakiery na nakrętce oznaczone są tajemniczym ostrzeżeniem:


Cóż to znaczy? Otóż, ni mnie ni więcej - PÓŁMAT. O czym można się przekonać zakupiwszy i spróbowawszy. Na pierwszy ogień poszła dusza....


I tu niestety nastąpił zonk. Drobinki zginęły gdzieś po drodze. Spotkałam się z nimi ponownie dopiero podczas zmywania lakieru z paznokci. Shame. Nieco lepiej jest w przypadku serducha, ale o tym inną razą.


***

Co poza tym? Rozpoczęłam serię zabiegów cielesnych, z którymi nieodłącznie wiąże się dieta.

Nie cierpię diet.

Wybaczcie więc, jeśli przez jakiś czas będę nieco marudna i markotna...

M.
Czytaj dalej »
 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe