11.9.12

Lush's Angels

Czyli o dwóch zupełnie różnych siostrach z lushowej rodziny :)

Pierwsza to jasna, peelingująca pasta do codziennego oczyszczania twarzy, Angels on Bare Skin...


Pasta jest bardzo łagodna, drobinki ścierające są de facto miękkie. Dzięki zawartości olejków pięknie pachnie - lub odwrotnie: pachnie, więc olejki rzeczywiście tam są :) Na stronie Lusha piszą, że Aniołek oparty jest na średniowiecznej recepturze, nie powiem Wam, ile w tym prawdy, a ile marketingu ;)

Sposób użycia: 1. wydłubać kawałek pasty z pudełka 2. dodać odrobinę wody, tak by zmieniła konsystencję na bardziej płynną 3. przemywamy lico i wycieramy do sucha 4. efekt: świetnie oczyszczona, miękka cera. 

I choć nie wierzę w kosmetyki uniwersalne, biały Aniołek nadaje się do wszelkich rodzajów cer.



Ingrediencje: Migdały, Gliceryna, Kaolin, Woda, Olejek Lawendowy, Płatki Róży, Olejek z Niebieskiego Rumianka, Olejek Nagietkowy, Styraks (rodzaj żywicy), Kwiaty Lawendy (widać na zdjęciu), *Limonene, *Linalool. Jak dla mnie - pycha! Przy czym brak konserwantów powoduje, że produkt musi zostać zużyty w ciągu trzech miesięcy od daty produkcji. I jest to akurat tyle, żeby wykorzystać go w całości, nie ściubiąc zbytnio podczas codziennej pielęgnacji.

Dodam jeszcze tylko, że na zdjęciach oglądacie moją trzecią już puszkę Aniołka, co chyba mówi samo za siebie :)

Czas na przedstawienie Wam drugiej siostry, mrocznej i diabelskiej...

Przed Wami Dark Angel:

(zdjęcie przewrotnie ustawia mi się do góry nogami... jeśli wiecie jak to zmienić, dajcie znać)

Dark Angel to prawdziwy diabeł wcielony. Jest to ostry peeling oparty na węglu. Po pierwszym użyciu miałam wręcz wrażenie, że porysowałam sobie twarz kawałkiem szkła (wrażenie w postaci odczucia wewnętrznego, wyglądałam normalnie ;) Polecam zatem dużą ostrożność i nieśpieszne oswajanie diabła z twarzą.

Teoretycznie Diablica przeznaczona jest do tłustej, problemowej cery. Nie wiem jak z problemami skórnymi, bo tych pozbyłam się już wieki temu nieuchronnie sunąć na osi czasu w kierunku cery dojrzałej. Natomiast moja świecąca się czasem niczym bożonarodzeniowa iluminacja strefa T z pokorą poddaje się działaniom peelingu.


Ingrediencje: Glinka Rhassoul, Olej z Awokado tłoczony na zimno, Gliceryna, Proszek Węglowy, Czarny Cukier, Sodium Lauroyl Sarcosinate, *Linalool, Olejek z Drzewa Sandałowego, Olejek z Drzewa Różanego. Na pewno Wasze kosmetycznie uwrażliwione oko wypatrzyło w składzie Sodium... Nie jest to co prawda to samo, co SLS, jednak konserwant jak się patrzy. Przez niego (dzięki nie mu?) Dark Angel może siedzieć na półce baaaardzo długo. Może i nawet do końca świata. I jeden dzień dłużej. Sprzyja temu dodatkowo konsystencja... kawałka węgla :)

Lush w Polsce, póki co dostępny jest tylko przez Allegro. Jakiś czas temu na stronie Lusha widniało ogłoszenie o chęci wejścia na rynek polski, obecnie go nie ma. Albo więc Lush dotrze do nas już niebawem, albo, niestety wręcz odwrotnie...

Which Angel Are You???

M.

5 komentarzy:

  1. chyba pokocham aniołka :P z tego co wiem lush otwiera się w październiku w Łorsow i w tym samym czasie też sklep internetowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, skąd masz te informacje, ale są co najmniej dobre! Do Warszawy zawsze bliżej niż do Szwecji (skąd zaopatruję się ja) :)
      Jeśli nie próbowałaś jeszcze Lusha, polecam przede wszystkim białego aniołka, miłość murowana :D

      Usuń
    2. znam kochana mydełka i szampony lusha - natomiast tej pasty jeszcze nie miałam a uwielbiam peelingi - a info o lush jest Tu :
      http://barwy-wojenne.blogspot.com/2012/04/lush-w-polsce-nie-od-razu-ale-na-100.html

      Usuń
    3. Też czytam Barwy..., a to mi jakoś umknęło, thx!

      Usuń
  2. Zdecydowanie biały, choć to jedynie domniemania, bo żadnego nie miałam przyjemności używać. Czas to zmienić :>

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe