18.9.12

Czysto, czyściej... MAC Cleanse Off Oil

Jak się babie nudzi i nie daj Bóg zapuści się ona w czeluście internetu, zawsze znajdzie jakieś dotąd niezbadane (osobiście, natomiast szeroko opisywane przez bywalców) zakątki asortymentu (np. MACa), które przemówią jej do duszy (rozsądek niekoniecznie musi się dopchać).

Moje wycieczki bez przewodnika zaprowadziły mnie jakiś miesiąc temu do letniej wersji bazowych  produktów do pielęgnacji MACa w rozmiarach travel size. 

Ucieszyłam się jak świnia w deszcz (wybaczcie szczerość), bo nie ma to jak wypróbować kosmetyk nie wywalając fortuny na wielką butlę, która potem może i tak wylądować w koszu :D

Chciałam FIX plusa i poniższy olejek w wersji Tranquil (zielony, niby dla większych wrażliwców, a kosmetyki dla wrażliwców lubię... mimo cery normalnej), jednak po telefonie do MACa w Złotych Balkonach wiedziałam już, że z FIX plusa będzie FIGA z minusem, a olejek w rozmiarze mini dostępny jest tylko w wersji "białej".

No to wzięłam...


Na pomysł dodania do wieczornego demakijażu jakiegoś olejowego produktu wpadłam dawno temu, potem pomysł upadł, potem odradzał się ze sto razy. Na dzień dzisiejszy, po miesiącu używania (zeszła mi połowa tej małej buteleczki) muszę powiedzieć, że jest to strzał w 10!

Makijaż schodzi bez większych wysiłków - czytaj bez tarcia twarzy wacikami, szorowania myjkami i innych podobnych zabiegów. Oczy również, chociaż tutaj mam jedno zastrzeżenie, zwane z angielska "cloudy eyes" - nie szczypie, nie boli, tylko tak jakby zamula wzrok na parę minut co jest jednak dość upierdliwe :P Jednak buzia zostaje czyściuteńka. Kilkakrotnie robiłam test białego wacika (zdjęć nie zamieszczam bo... jakby nie ma sensu :), olejek zdaje bezbłędnie za każdym razem :)

Sam w sobie nie pachnie niczym, po nałożeniu na zwilżoną twarz leciutko się pieni. Jednak najlepsze następuje po użyciu, mianowicie...

Jest to jedyny jak dotąd produkt do mycia twarzy, po którym w ogóle nie czuję ściągnięcia twarzy! Cerę mam normalną w kierunku suchej i do tej pory żaden żel, płyn czy tonik (no, może poza osławioną Biodermą) nie mógł obyć się stosowania kremu natychmiast po umyciu twarzy. Macowy olejek nie potrzebuje żadnego towarzystwa.

I za to chyba pozostanę mu wierna :D

Kwestia techniczna: Mamy tu do czynienia z MACową mini-pompką z blokadą. Przydatna rzecz jeśli chodzi o podróże, natomiast jeden minus za małą objętość wypompowanej porcji - żeby wydobyć ilość olejku wystarczającą do umycia twarzy trzeba się trochę namachać...

W roli mistrza drugiego planu - mój ostatnio nabyty Essiak, o którym wkrótce :)


Cena: 42 zł, wersja pełnowymiarowa kosztuje ok. 110 zł. Duża butla ma chyba lepszą pompkę, dam Wam znać jak zakupię, zapewne tym razem w wersji zielonej (której recenzję in English znajdziecie tutaj.)

Tymczasem pozdrawiam serdecznie i idę zamówić nowe maziaje do paznokci :D

M.



6 komentarzy:

  1. świetny wynalazek :) ja uzywam od lat dwufazówki z bławatkiem z YR i jest rewelacja - też zamula wzrok przez moment ale oprócz tego to same zalety :) ciekawy ten olejek - obawiam się tylko czy nie zapycha na dłuższą metę ? więc czekam na kolejne obserwacje i pazurkowe newsy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że mamy podobny gust, dwufazówka YR to jedyny produkt, jaki u nich kupuję, uważam, że jest rewelacyjna, ale tylko do oczu. Za chwilę kończę powyższego malucha, więc sądzę, że będę mogła wydać sąd ostateczny ;)

      Usuń
  2. O ja Cię, co ja pacze, mojito ma bloga i się nie reklamuje?!?! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sięgaj, gdzie wzrok nie sięga, Urbanku :)

      Znaczy mam u Ciebie dodać komcia pt. "Zajrzyj do mnie! Dodaj mnie do obserwowanych, bo ja dodałam Ciebie... Napisz komentarz, pliiiiiiz!"??? No proszę Cię :P

      Póki co ograniczę się do: fajnie, że wpadłaś :D :*

      Usuń
  3. Mocno go uwielbiam! :D Chyba tylko z nim chodzę na akcję back 2 mac ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Narobiłaś mi apetytu na niego a raczej mojej twarzy ;)

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe