4.5.12

Lemonade

Zaczęło się od tego, że nie kupiłam cytrynowej marynarki w Zarze, bo doszłam do wniosku, że źle będę się czuła zwracając na siebie uwagę otoczenia aż tak mocno (naprawdę, kolor był piękny, ale WALIŁ po oczach).

Jakim więc cudem stałam się wczoraj posiadaczką lemoniadowych spodni? Nie mam pojęcia, I just followed my instinct :D





Nie kręcą mnie specjalnie ani pastele (w szczególności od stóp do głów) ani kwiaty (chociaż to akurat może się niedługo zmienić za sprawą pewnych spodni z Zary :). Dochodzę natomiast o wniosku, że cytrynka to jest to! :D



Pogoda nie rozpieszcza, więc ciągle jeszcze pomykam w moich ukochanych czarnych botkach z luźną cholewką
Tak właśnie prezentowałam się dzisiaj, chociaż po południu szpilki zamieniłam na białe  trampki i poszliśmy z Młodym do parku na huśtawki :)

M.

Pe es Widzę Was w statystykach, nie wstydźcie się odezwać ;)

2 komentarze:

  1. świetne spodnie, lubię takie kolory :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za miłe słowo, pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe