1.8.11

A little treat to myself


O tym za chwilę. Na początek muszę się pochwalić, że wróciłam z tarczą i wielkim bananem na twarzy >:D Chyba muszę tak częściej :D

Poza tym, wszystkim zainteresowanym bardzo polecam podróż Polskim Busem (www.polskibus.com). Za bilet do Gdańska zapłaciłam 35 złotych, w zamian za co jechałam czystym piętrowym autokarem o wygodnych skórzanych fotelach, z gniazdkiem dla każdego pasażera oraz dostępem do WiFi przez cały czas trwania podróży! Rozwiązanie to poniekąd uratowało mi życie, bo nie wiem, jak wyrobiłabym się ze wszystkim, co miałam do zrobienia na dziś rano, gdyby nie internet i netbook :)

Konfa była i minęła, nie zjedzono mnie żywcem, jej koniec stanowił również zwieńczenie mojej ciężkiej kilkutygodniowej pracy.

Czas było zatem wynagrodzić sobie ciężką harówę ;)









 
Myślę, że zdjęcia nie są w stanie oddać uroku kuferka :) Wpadł mi w ręce, kiedy  przypadkiem zaszłam wczoraj do stołecznej Zary. 








Była to ostatnia sztuka i brakowało w niej długiego paska (nota bene, nie rozumiem fenomenu kradzieży pasków od torebek - to nie pierwszy raz, kiedy się z czymś takim spotykam :/). Rozważywszy "za" (pasuje mi do 4 par butów, jest śliczna, i tak nie korzystałabym z tego długiego paska, jest przeceniona) i "przeciw" (dłuuuuga kolejka do kasy), szybko podjęłam decyzję na tak :) W dodatku przy płaceniu okazało się, że kosztuje jeszcze mniej niż wskazywała na to metka. Two thumbs up!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie obrażaj, nie spamuj. Wszystkie inne chwyty dozwolone.
Na pytania w komentarzach odpowiadam najpóźniej w dniu publikacji kolejnego posta.

 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe