30.4.17

Nowe rozdanie

 
Witam Was serdecznie po bardzo długiej przerwie - od ostatniego posta minęły przecież ponad dwa miesiące... Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko powiedzieć, że w międzyczasie bynajmniej nie próżnowałam, otworzyłam bowiem własny kanał na YouTube, do odwiedzenia którego serdecznie Was zapraszam! Jak dotąd, na Late Afternoon Coffee pojawiły się:
 
Ponieważ dopiero uczę się kręcenia i montażu filmów, pochłania to większość mojego czasu, który mogę poświęcić na blogowanie, stąd cisza w eterze. Mam jednak nadzieję, że to była ostatnia tak długa przerwa, dzięki której zresztą nabrałam nowego spojrzenia na blogowanie i kierunek, w którym dalej chciałabym rozwijać Late Afternoon Coffee.

Zapraszam do dalszej wspólnej podróży i nowy post - już w przyszłym tygodniu!

Wasza,

I.
Czytaj dalej »

22.2.17

Makijaż oka: paleta Modern Renaissance, Anastasia Beverly Hills

Dzisiaj na moim Instagramie miała mieć miejsce premiera krótkiej recenzji palety Modern Renessaince. Ponieważ jednak po nagraniu całego kilkuodcinkowego (jak to na Instastories bywa) materiału okazało się, że Instagram opublikował moje filmy w postaci zdjęć 😖 zdecydowałam się wstawić recenzję tutaj. Mam nadzieję, że przyda się każdemu (każdej?) z Was, które zastanawiają się nad zakupem MR – tym bardziej, że w Polsce trzeba na nią wydać niemałe pieniądze.

Ja wokół MR krążyłam bardzo długo, bo cienie wydawały mi się nieciekawe i kompletnie nie w moim stylu. Na zakup zdecydowałam się ostatecznie kilka dni temu (urodowe YouTuberki nie mogą się przecież myllić!), gdy paleta była dostępna już tylko online. Co gorsza, po otrzymaniu i rozpakowaniu przesyłki moja pierwsza myśl dotyczyła... zwrotu palety (nieciekawe i nie w moim stylu).

Szybko jednak zmieniłam zdanie – jak dotąd za pomocą MR wykonałam dwa makijaże i przyznaję bez bicia, że na oku cienie wyglądają obłędnie. Są dużo bardziej efektowne niż w opakowaniu i nie odda tego żaden swatch – polecam szukać raczej zdjęć makijaży wykonanych przy użyciu MR. Kolejnym ogromnym plusem jest konsystencja cieni – powiedzieć, że są miękkie to nie powiedzieć nic. Z tego tytułu cudownie się blendują, ale trzeba to robić bardzo dokładnie i z tej okazji poświęcić oku nieco więcej czasu. Wymóg dokładności wynika jeszcze z bezkonkurencyjnej pigmentacji cieni. Czysty obłęd.

I teraz uwaga: mimo zachwytu do nieprzytomności, nie sądzę, że jest to paleta dla każdego. MR to świetny wybór dla profesjonalistów oraz tych z Was, które lubią nieco odważniejszy, mocniejszy, śmielszy makijaż oka. Inaczej po prostu nie będziecie w stanie w pełni wykorzystać potencjału MR, a jeśli tak, to po co przepłacać?

Wasza,

Mała Czarna

Ps. Jeśli jesteście zainteresowane moją opinią na temat innych kosmetyków ABH, dajcie znać, chętnie pomogę, bo jak widać uzbierała mi się już ich mała kolekcja (oprócz tego, co widać na zdjęciach mam jeszcze produkty do brwi, od których zaczęła się moja przygoda z tą marką) 💥💥💥
Czytaj dalej »

7.2.17

Nowe: paleta cieni Tarteist Pro to Go

Moja miłość do cieni Tarte wzrasta z każdą wypróbowaną paletą... nie wiem więc dlaczego pomyślałam, że zakup jednego z najnowszych maluszków uchroni mnie przed zakupem dużej palety Pro... A może po prostu podświadomie chciałam mieć je obie 😉







Paletka Pro to Go trzyma bowiem poziom, do którego przyzwyczaiły mnie palety Tarte in Bloom. Cienie mają dobrą pigmentację, ładnie się blendują i budują, w bonusie mają ładny, słodki zapach. U mnie, posiadaczki powiek o niespecjalnie szczególnych właściwościach, wymagają nałożenia bazy - na Color Tatoo wytrzymują bez zbierania się ok. 8 godzin, co nie odstaje w żadną stronę od jakichkolwiek innych cieni Tarte z mojego zbiorku. Uczciwie rzecz biorąc, tak samo jak pozostałe, te również pylą się nieco przy nabieraniu na pędzel. Nie zrozumcie mnie źle: chodzi o zupełnie inną cechę niż opadanie cienia z powieki - takiego zjawiska póki co nie zauważyłam. Nie chcąc natomiast otrzepywać się z unoszących się cieni podczas robienia makijażu radzę po prostu raczej delikatnie dotykać pędzlem powierzchni cienia niż "zmiatać" go z wierzchu. Kwestia przyzwyczajenia, ja już nauczyłam się prawidłowej obsługi.

Do zakupu zachęciła mnie również popularna od jakiegoś czasu ciepła kolorystyka cieni - swatche poniżej:

Górny rząd: jasny matowy nude Drive, matowe kakao Stylin i metaliczne stare złoto Boss
Dolny rząd: jasne złoto Hype, ciemny ciepły matowy nude Crisp i metaliczna przydymiona róża Dominate


Cieszę się, że paleta składa się w połowie z błyskotek i w połowie z matów; taki dobór wykończeń skutkuje zestawem, z którego da się wyczarować chyba każdy rodzaj makijażu oka. Jeśli dołożyć do tego jej kompaktowy rozmiar i lusterko, mamy idealny kosmetyk do zabrania w podróż czy do torebki, celem popołudniowego przeprawienia makijażu z dziennego na wieczorowy.

Jestem oczywiście świadoma ograniczonej dostępności Tarte w Polsce, ale jeśli jesteście zainteresowane zakupem Pro to Go, na moim Instagramie znajdziecie wskazówkę, gdzie można ją upolować 😊


Wasza,

Mała Czarna

Czytaj dalej »

24.1.17

Z sieci: zamiennik Glambrush T13

Kto widział już najnowszy film Red Lipstick Monster o uniwersalnym pędzlu do makijażu twarzy, jakim zdaniem Ewy jest właśnie Glamburush T13? Jeśli po obejrzeniu nagrania (albo i nie) zapragnęłyście go mieć, zła wiadomość jest taka, że pędzel ten został już wyprzedany, a Internety donoszą o braku zamiaru kontynuacji jego produkcji. Rada? Znaleźć godnego zastępcę. Ja w to miejsce proponuję Wam pędzel Zoeva nr 109 w wersji Vegan*.



Co prawda jest on droższy od Glambrusha (62,90 zł w Mintishop), jednak nie jest to wciąż najwyższa, luksusowa półka cenowa. 109-tka przede wszystkim bardzo przypomina T13 budową - ma podobnej długości włosie, kształt mocno spłaszczonego owalu i jest pędzlem typu flat top. Jedyna różnica polega na tym, że 109-tka ma mniejszą powierzchnię - co moim zdaniem stanowi jej zaletę, ponieważ po pierwsze jest bardziej precyzyjna, po drugie sprawdzi się lepiej na małej twarzy. 



Odkrywszy podobieństwo 109-tki do pokazanego przez Ewę pędzla T13, wykonałam nią dzisiaj rano cały makijaż twarzy. Odniosła stuprocentowe zwycięstwo (może nieco bardziej musiałam przyłożyć się do roztarcia smug na nosie), poza tym, że... od niepamiętnych czasów większość twarzy "robię" BeautyBlenderem, a ostatnio i "szczoteczką" Oval 6 od MAC i odzwyczaiłam się już od zwykłego pędzla do twarzy J

Nie ukrywam, że 109-tka to mój najnowszy pędzel, siłą rzeczy używam go więc od niedawna, jednak wierzę, że jakością nie będzie odbiegać od pozostałych Zoevek, które stanowią większość w moim pędzlowym zbiorku. Także kciuki w górę dla 109-tki!

Wasza,

Mała Czarna 

*Dlaczego wersja Vegan? Osobiście nie mam porównania z wersją naturalną, ale według Maxineczki różnica polega na miękkości włosia (KLIK, ok. 29 minuty filmu).

Czytaj dalej »
 
Copyrights 2016 Late Afternoon Coffe